Tokio szykuje się na wydarzenie, jakiego japoński boks jeszcze nie widział. 2 maja na legendarnym stadionie Tokyo Dome dojdzie do starcia gigantów, które miejscowi kibice już teraz nazywają „Dniem”. Naoya Inoue, niekwestionowany mistrz świata wagi superkoguciej, skrzyżuje rękawice z Junto Nakatanim. Obaj zawodnicy wejdą do ringu z nieskazitelnymi rekordami 32 zwycięstw bez żadnej porażki.
Stawka tego pojedynku wykracza poza pasy federacji WBA, WBC, IBF oraz WBO. To walka o prymat w rankingu bez podziału na kategorie wagowe, gdzie Inoue zajmuje drugie, a Nakatani szóste miejsce. Bilety dla 55-tysięcznej widowni zostały wyprzedane dawno temu, a zainteresowanie transmisjami pay-per-view bije rekordy. Eksperci są podzieleni – Shingo Wake stawia na doświadczenie Inoue, podczas gdy Takanori Hatakeyama ostrzega mistrza przed zbyt agresywnym polowaniem na nokaut.
Samurajski duch i potężne uderzenia
Nakatani, znany jako „Big Bang”, dysponuje lepszymi warunkami fizycznymi i zasięgiem ramion, co może stanowić klucz do zneutralizowania szybkości Inoue. Obaj pięściarze wywodzą się z karate i prezentują rzadko spotykany w dzisiejszym sporcie profesjonalizm – unikają obrażania rywala, stawiając na wzajemny szacunek. Trener Nakataniego, Rudy Hernandez, krótko podsumowuje sytuację: dowiemy się wszystkiego, gdy zabrzmi pierwszy gong. Jeden z nich po raz pierwszy w karierze zazna smaku porażki.
Gala w Tokio to nie tylko walka wieczoru. W karcie wstępnej Takuma Inoue będzie bronił pasa WBC w wadze koguciej przeciwko Kazuto Ioce. Japoński boks przeżywa obecnie złotą erę, co potwierdzają sukcesy takich zawodników jak Seiya Tsutumi, Yoshiki Takei czy Ryosuke Nishida. Na zapleczu wielkich aren już czekają kolejni pretendenci, w tym Riku Masuda, który niedawno zastopował legendarnego Nonito Donaire’a, udowadniając, że dominacja Japonii w lżejszych kategoriach potrwa lata.
