Waldemar Kita uważa, że zatrudnienie Luisa Castro było rażącym błędem, który może doprowadzić Kanarki prosto do Ligue 2. Właściciel klubu w rozmowie z Eurosportem uderzył w Portugalczyka, obarczając go winą za fatalną sytuację zespołu w tabeli.
FC Nantes zajmuje obecnie przedostatnie miejsce w Ligue 1 i traci pięć punktów do bezpiecznej lokaty zajmowanej przez Auxerre. 72-letni biznesmen przyznał, że spadek jest blisko, ponieważ odsunął się od bieżącego zarządzania i pozwolił sprawom wymknąć się spod kontroli. Kita twierdzi, że pierwszym krokiem ku katastrofie było postawienie na Castro, którego nazywa trenerem bez doświadczenia. Właściciel klubu podkreśla, że nigdy wcześniej nie zatrudniał szkoleniowca z poziomu drugiej ligi, a Portugalczyk kompletnie nie poradził sobie z presją.
Ostre słowa o kompetencjach i wizja podwójnego spadku
Luis Castro stracił pracę w Nantes w grudniu, gdy sytuacja drużyny była trudna, ale jeszcze nie beznadziejna. Kilka dni po zwolnieniu trener przeniósł się do hiszpańskiego Levante, które również walczy o utrzymanie w La Liga. Zespół z Walencji zajmuje obecnie przedostatnią pozycję w tabeli na sześć kolejek przed końcem sezonu. Waldemar Kita jest przekonany, że jego były pracownik nie zdoła uratować nowej ekipy. Właściciel Nantes wprost zapowiada, że ten szkoleniowiec doprowadzi do spadku dwa różne kluby w ciągu zaledwie jednego roku.
Kita nazywa Castro pracownikiem młodzieżowym, który nie ma szans na sukces w dorosłej piłce na najwyższym szczeblu. Biznesmen wielokrotnie powtarzał, że decyzja o jego angażu była pomyłką, a obecne wyniki tylko potwierdzają jego tezę. Podczas gdy Nantes desperacko walczy o ligowy byt we Francji, ich były trener próbuje dokonać niemożliwego w Hiszpanii. Zdaniem właściciela Kanarków misja Castro w Walencji zakończy się taką samą klęską, jak ta w Nantes, co przypieczętuje jego fatalny bilans w tym sezonie.
