Carlos Sainz wywalczył dziewiąte miejsce w Grand Prix Chin, stosując niezwykle przebiegłą strategię obronną. Kierowca Williamsa, dysponując zbyt ciężkim bolidem, musiał powstrzymać błyskawicznie zbliżającego się Franco Colapinto z Alpine. Zamiast polegać wyłącznie na czystej prędkości, Hiszpan postanowił przechytrzyć rywala, wykorzystując dublującego ich George’a Russella jako narzędzie do aktywacji systemów wspomagających.
Kluczowy moment nastąpił na kilka okrążeń przed końcem wyścigu na torze w Szanghaju. Gdy Russell wyprzedzał Colapinto, Sainz celowo odpuścił gaz na wyjściu z zakrętu, tracąc dystans do lidera. Zrobił to z pełną premedytacją, aby tuż przed linią pomiarową znaleźć się w sekundzie straty za Brytyjczykiem. Dzięki temu zyskał dostęp do dodatkowej energii elektrycznej w trybie Overtake, mimo że to on był uciekającym przed atakiem Argentyńczyka.
Sainz stworzył własny pociąg wspomagania
Hiszpan po wyścigu otwarcie przyznał, że stworzył specyficzny pociąg, który pozwolił mu przetrwać napór Alpine. Wykorzystał brudne powietrze i dodatkową moc, by uniemożliwić Colapinto oddanie skutecznego ataku. Sainz podkreślił, że choć dziewiąta lokata nie jest szczytem jego marzeń, to zdobyty punkt stanowi ogromny zastrzyk motywacji dla całego zespołu Williamsa, który zmaga się z nadwagą samochodu i trudnym początkiem sezonu.
Sukces Williamsa był możliwy również dzięki licznym awariom w czołówce, w tym niespodziewanemu wycofaniu się Maxa Verstappena z powodu problemów z chłodzeniem oraz pechowi obu kierowców McLarena. James Vowles potwierdził, że program redukcji masy bolidu został wydłużony do sześciu wyścigów. Sainz ma nadzieję, że ten sprytny manewr i dowiezione punkty zmuszą fabrykę do jeszcze cięższej pracy nad poprawą osiągów maszyny, która obecnie odstaje od środka stawki.
