Skandal w La Liga. Kapitan Realu Sociedad oskarżony o haniebne słowa wobec żony rywala

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
23 kwietnia 2026 21:44
Skandal w La Liga. Kapitan Realu Sociedad oskarżony o haniebne słowa wobec żony rywala
Źródło: football-espana.net

Mikel Oyarzabal znalazł się w centrum potężnego skandalu po meczu Realu Sociedad z Getafe. Kapitan gospodarzy miał dopuścić się skandalicznych obelg pod adresem partnerki Juana Iglesiasa. Jak donoszą media, po końcowym gwizdku emocje nie opadły, a sprawa trafiła prosto przed kamery telewizyjne.

Juan Iglesias, który przyczynił się do zwycięstwa Getafe 1:0, oskarżył Oyarzabala o brak odwagi i atakowanie jego rodziny. Piłkarz twierdzi, że kapitan rywali zasłaniał usta dłonią, aby ukryć wypowiadane wyzwiska skierowane do jego żony. Iglesias publicznie zakwestionował wartości reprezentowane przez lidera drużyny z San Sebastian. Według relacji zawodnika, Oyarzabal nie miał odwagi powtórzyć tych słów prosto w twarz, co doprowadziło do szarpaniny między graczami jeszcze na murawie stadionu Anoeta.

Konfrontacja w szatni i fala nienawiści w sieci

Sytuacja stała się na tyle poważna, że Oyarzabal w towarzystwie kolegów z zespołu oraz dyrektora sportowego Erika Bretosa udał się do szatni Getafe. Kapitan Realu Sociedad stanowczo zaprzecza oskarżeniom i twierdzi, że doszło do nieporozumienia. Jego otoczenie jest zszokowane obrotem spraw i ma pretensje do Iglesiasa o publiczne wyciąganie tej historii. Tymczasem partnerka Iglesiasa, Estela Grande, opublikowała dowody na seksistowskie ataki i groźby, jakie otrzymuje od kibiców po tym incydencie.

Grande udostępniła w mediach społecznościowych screeny z wulgarnymi wiadomościami, w których jest wyzywana i zastraszana. Kobieta przyznała, że przez falę nienawiści boi się teraz odwiedzać San Sebastian, mimo że darzy to miasto dużym sentymentem. Całe zajście przyćmiło sportowy aspekt meczu, w którym Iglesias dedykował wygraną 13-letniej dziewczynce zmarłej na nowotwór. Konflikt między zawodnikami pozostaje nierozwiązany, a obie strony trzymają się swoich wersji wydarzeń.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!