Mikel Oyarzabal znalazł się w centrum potężnego skandalu po meczu Realu Sociedad z Getafe. Kapitan gospodarzy miał dopuścić się skandalicznych obelg pod adresem partnerki Juana Iglesiasa. Jak donoszą media, po końcowym gwizdku emocje nie opadły, a sprawa trafiła prosto przed kamery telewizyjne.
Juan Iglesias, który przyczynił się do zwycięstwa Getafe 1:0, oskarżył Oyarzabala o brak odwagi i atakowanie jego rodziny. Piłkarz twierdzi, że kapitan rywali zasłaniał usta dłonią, aby ukryć wypowiadane wyzwiska skierowane do jego żony. Iglesias publicznie zakwestionował wartości reprezentowane przez lidera drużyny z San Sebastian. Według relacji zawodnika, Oyarzabal nie miał odwagi powtórzyć tych słów prosto w twarz, co doprowadziło do szarpaniny między graczami jeszcze na murawie stadionu Anoeta.
Konfrontacja w szatni i fala nienawiści w sieci
Sytuacja stała się na tyle poważna, że Oyarzabal w towarzystwie kolegów z zespołu oraz dyrektora sportowego Erika Bretosa udał się do szatni Getafe. Kapitan Realu Sociedad stanowczo zaprzecza oskarżeniom i twierdzi, że doszło do nieporozumienia. Jego otoczenie jest zszokowane obrotem spraw i ma pretensje do Iglesiasa o publiczne wyciąganie tej historii. Tymczasem partnerka Iglesiasa, Estela Grande, opublikowała dowody na seksistowskie ataki i groźby, jakie otrzymuje od kibiców po tym incydencie.
Grande udostępniła w mediach społecznościowych screeny z wulgarnymi wiadomościami, w których jest wyzywana i zastraszana. Kobieta przyznała, że przez falę nienawiści boi się teraz odwiedzać San Sebastian, mimo że darzy to miasto dużym sentymentem. Całe zajście przyćmiło sportowy aspekt meczu, w którym Iglesias dedykował wygraną 13-letniej dziewczynce zmarłej na nowotwór. Konflikt między zawodnikami pozostaje nierozwiązany, a obie strony trzymają się swoich wersji wydarzeń.
