Real Madryt awansował do 1/8 finału Ligi Mistrzów po wygranej 2:1 z Benficą. Sportowy sukces przyćmił jednak skandaliczny incydent z udziałem jednego z kibiców gospodarzy.
Kamery telewizyjne uchwyciły mężczyznę wykonującego nazistowskie pozdrowienie w sektorze dopingującym tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Służby bezpieczeństwa zareagowały błyskawicznie i zidentyfikowany sprawca został natychmiast wyprowadzony z trybun Santiago Bernabeu. Klub wydał oficjalny komunikat, w którym potępia wszelkie przejawy nienawiści oraz przemocy w sporcie. Real Madryt zwrócił się już do Komisji Dyscyplinarnej o pilne i trwałe usunięcie tej osoby z grona członków klubu, co ma być jasnym sygnałem braku tolerancji dla takich zachowań.
Napięta atmosfera panowała również przed stadionem, gdzie doszło do kolejnych incydentów z udziałem grup kibicowskich. Nagrania w mediach społecznościowych pokazują fanów Realu wykonujących faszystowskie gesty i śpiewających skandaliczne pieśni. W tym samym czasie fani Benfiki starli się z lokalną policją, co doprowadziło do interwencji służb porządkowych. Sytuacja jest o tyle poważna, że mecz odbywał się w cieniu niedawnych oskarżeń o rasistowskie ataki, których ofiarami w poprzednim tygodniu mieli paść Gianluca Prestianni oraz Vinicius Junior.
Władze madryckiego klubu od ośmiu dni twardo bronią swoich zawodników i zapowiadają surowe kary dla osób łamiących prawo oraz zasady społeczne. Choć Real Madryt wygrał w dwumeczu 3:1, to wydarzenia pozasportowe zdominowały nagłówki hiszpańskich mediów. Obrazy z kamer telewizyjnych stały się kluczowym dowodem w sprawie, która trafiła do klubowej komisji. Teraz kibic musi liczyć się z dożywotnim zakazem stadionowym, ponieważ klub chce całkowicie odciąć się od osób promujących ideologie totalitarne na trybunach podczas meczów europejskich pucharów.
