Jannik Sinner wraca do gry po bolesnej porażce z Novakiem Djokoviciem w półfinale Australian Open. Włoch zadebiutuje w turnieju ATP 500 w Doha, zapowiadając istotne zmiany w swojej grze.
Porażka w Melbourne przerwała serię pięciu zwycięstw Sinnera nad serbską legendą i powiększyła dystans do Carlosa Alcaraza, który ma już o trzy tytuły wielkoszlemowe więcej. Włoch przyznał w rozmowie ze Sky Sports Italia, że starcie z Nole było cenną lekcją, mimo że wynik okazał się trudny do zaakceptowania. 24-letni tenisista nie zamierza jednak rozpaczać nad jedną przegraną. Zamiast tego skupia się na wprowadzaniu drobnych korekt, które mają stać się naturalnym elementem jego stylu podczas nadchodzących występów.
Czterokrotny triumfator turniejów wielkoszlemowych podkreśla, że modyfikacje nie dotyczą wyłącznie techniki, ale obejmują również sferę taktyczną i mentalną. Sinner chce odzyskać rytm meczowy po niezwykle udanym zakończeniu 2025 roku, kiedy to wygrał w Wiedniu, Paryżu oraz triumfował w Nitto ATP Finals bez straty seta. Przed porażką z Djokoviciem mógł pochwalić się serią 20 wygranych meczów z rzędu. Teraz zawodnik szuka nowych przewag nad najgroźniejszymi rywalami, by skuteczniej rywalizować o najważniejsze trofea w tourze.
W pierwszej rundzie w Doha rywalem Włocha będzie Czech Tomas Machac. Sinner trenował już w Katarze przy temperaturze sięgającej 35 stopni Celsjusza, co jest istotne w kontekście jego wcześniejszych problemów z upałami. W Australii zmagał się z silnymi skurczami całego ciała, a w Szanghaju musiał skreczować w starciu z Tallonem Griekspoorem. Tym razem tenisista uspokaja, że warunki w Doha nie są tak ekstremalne jak te, których doświadczył w Melbourne, i czuje się gotowy na powrót do rywalizacji.
