Jannik Sinner pożegnał się z turniejem ATP 500 w Dosze już na etapie ćwierćfinału. Włoch przegrał z Jakubem Mensikiem 6:7(3), 6:2, 3:6, co mocno komplikuje jego plany o detronizacji Carlosa Alcaraza.
Porażka z 20-letnim Czechem jest dla Sinnera bolesna, bo w Katarze nie bronił żadnych punktów. W zeszłym roku pauzował z powodu zawieszenia za testy antydopingowe, więc każdy wygrany mecz w Dosze był czystym zyskiem. Po pokonaniu Tomasa Machaca i Alexeia Popyrina, 24-latek zatrzymał się jednak na 16. rakiecie świata. Obecnie Sinner ma 10 350 punktów, podczas gdy prowadzący w rankingu Alcaraz zgromadził ich już 13 250 po awansie do półfinału, gdzie zmierzy się z Andreyem Rublevem.
Dystans między dwoma najlepszymi tenisistami świata wynosi teraz 2900 punktów, a może wzrosnąć do 3200, jeśli Hiszpan wygra cały turniej. Alcaraz bronił w Katarze tylko 100 punktów za ubiegłoroczny ćwierćfinał, więc każdy kolejny krok w drabince oddala go od goniącego Włocha. Sinner musi teraz szukać szans w nadchodzących turniejach rangi Masters 1000 w Indian Wells, Miami, Monte Carlo oraz Madrycie. To tam rozstrzygnie się walka o numer jeden przed majowym turniejem w Rzymie.
Sytuacja Sinnera wciąż jest korzystna w kontekście długofalowym, ponieważ do maja nie broni on żadnego dorobku punktowego. W tym samym czasie Alcaraz musi bronić aż 1740 punktów, które wywalczył rok temu za zwycięstwo w Monte Carlo, finał w Barcelonie oraz półfinał w Indian Wells. Włoch ma zatem cztery duże turnieje, aby zniwelować stratę do lidera, zanim cykl ATP przeniesie się na korty w stolicy Włoch. Wszystko zależy od tego, jak Sinner wykorzysta brak obciążeń punktowych.
