Diego Simeone nie czuje presji przed nadchodzącym półfinałem Ligi Mistrzów przeciwko Arsenalowi. Argentyński szkoleniowiec Atletico Madryt podkreśla, że jego zespół czuje jedynie odpowiedzialność i wyjątkową ekscytację. To pierwszy taki mecz klubu od dziewięciu lat, a stawką jest powrót do wielkiego finału po dekadzie oczekiwań.
Szkoleniowiec świętował swoje 56. urodziny w otoczeniu rodziny, emanując spokojem i wdzięcznością. Dla Atletico to czwarty półfinał w ciągu ostatnich 14 lat, co Simeone określa mianem wyniku nadzwyczajnego. Trener zaznacza, że marzenia są ważne, ale ostatecznie liczy się tylko rzeczywistość na boisku i to, co wydarzy się podczas 90 minut walki w Madrycie.
Plan na Arsenal i walka z czasem kluczowego zawodnika
Atletico Madryt intensywnie trenuje obronę stałych fragmentów gry, które są potężną bronią Kanonierów. Simeone skupia się wyłącznie na rywalu, choć niepewność budzi stan zdrowia Ademoli Lookmana. Zawodnik wciąż odczuwa dyskomfort i dopiero w dniu meczu zapadnie decyzja o jego występie. Drużyna ma zamiar narzucić swój styl gry i intensywność znaną z poprzednich rund pucharowych.
W cieniu przygotowań do meczu powrócił temat transferu Juliana Alvareza. Simeone przyznał, że zainteresowanie ze strony Arsenalu, Paris Saint-Germain czy Barcelony jest naturalne ze względu na klasę napastnika. Argentyńczyk ucina jednak spekulacje o długu wdzięczności losu wobec klubu. Twierdzi, że w futbolu nic nie jest należne, a sukcesy trzeba wypracować i wyszarpać na murawie.
