Tottenham wyrasta na głównego faworyta w wyścigu o podpis Andrew Robertsona, który latem opuści Liverpool na zasadzie wolnego transferu. Jak donosi The Athletic, londyńczycy prowadzą w negocjacjach z kapitanem reprezentacji Szkocji. Wszystko zależy jednak od jednego, kluczowego czynnika.
Liverpool oficjalnie ogłosił, że Robertson odejdzie z klubu po zakończeniu sezonu, gdy wygaśnie jego obecna umowa. Na Anfield nadchodzi czas wielkich zmian po fatalnych miesiącach, a odejście części starej gwardii jest już przesądzone. Tottenham próbował ściągnąć obrońcę już w styczniu, szukając wzmocnień w defensywie. Wtedy Liverpool zablokował ruch przez plagę kontuzji we własnym zespole, ale teraz droga do transferu stoi otworem. Piłkarz jest gotowy na przenosiny do stolicy Anglii.
Walka o utrzymanie dyktuje warunki transferu
Mimo zainteresowania ze strony klubów z Serie A oraz szkockiego Celtic, Robertson woli kontynuować karierę w Premier League. Szkot odrzucił możliwość powrotu do ojczyzny, co stawia Tottenham w uprzywilejowanej pozycji. Doświadczony lewy obrońca ma zapewnić nowej drużynie niezbędną głębię składu i boiskowe obycie. Spurs widzą w nim lidera formacji obronnej, który mimo upływu lat wciąż potrafi grać na najwyższym poziomie i realnie wpłynąć na jakość gry zespołu w defensywie.
Finalizacja transakcji stoi pod znakiem zapytania z powodu dramatycznej sytuacji sportowej Tottenhamu. Klub walczy o przetrwanie w angielskiej elicie po fatalnym sezonie, a sprowadzenie Robertsona jest uzależnione od uniknięcia spadku z ligi. Nowy menedżer Roberto De Zerbi wniósł do szatni nieco optymizmu, jednak status drużyny w przyszłym sezonie zdeterminuje jej możliwości na rynku transferowym. Tylko pozostanie w Premier League pozwoli londyńczykom na zakontraktowanie tak uznanego zawodnika jak kapitan Szkotów.
