Jannik Sinner sensacyjnie odpadł z turnieju ATP 500 w Dosze po porażce z Jakubem Mensikiem. Włoch przegrał z 20-letnim Czechem 6:7(3), 6:2, 3:6 w swoim debiutanckim występie w Katarze.
Wicelider rankingu ATP nie krył rozczarowania po ćwierćfinałowym starciu, choć starał się zachować spokój. Sinner przyznał, że Mensik serwował niezwykle skutecznie, trafiając 90 procent pierwszego podania, co niemal uniemożliwiło wypracowanie szans na przełamanie w pierwszym secie. Włoch zauważył, że źle zaczął decydującą partię i nie zdołał już odrobić straty gema. Mimo porażki z 16. rakietą świata, czterokrotny triumfator turniejów wielkoszlemowych zapewnia, że w sztabie panuje pełen spokój i nie ma mowy o żadnej katastrofie.
Włoski tenisista zapowiedział, że wygrzebie się z obecnego dołka i odzyska pewność siebie dzięki ciężkiej pracy. Sinner przypomniał, że każdy zawodnik przechodzi przez trudne momenty, a on sam radził sobie już z większymi kryzysami w przeszłości. Choć przyznał, że wyniki mogą nie przyjść natychmiast w Indian Wells czy Miami, jest pewien, że wysiłek wkrótce zaprocentuje. 24-latek podkreślił, że warunki w Dosze były specyficzne przez dużą wilgotność, ale nie traktuje tego jako wymówki.
Dla Sinnera był to dopiero drugi start w 2026 roku po półfinałowej porażce z Novakiem Djokoviciem w Australian Open. W drodze do ćwierćfinału w Katarze zdołał pokonać Alexeia Popyrina oraz Tomasa Machaca, ale to starcie z Mensikiem obnażyło jego aktualne braki. Włoch jasno określił swoje priorytety na dalszą część sezonu, wskazując Roland Garros jako jeden z najważniejszych celów. Do turnieju w Paryżu pozostało jeszcze dużo czasu, który zawodnik zamierza wykorzystać na powrót do optymalnej dyspozycji.
