Novak Djoković wywołał ogromne poruszenie swoimi pomysłami na odświeżenie tenisa i przyciągnięcie młodszej widowni. Przed startem w Cincinnati Open Serb zaproponował radykalne zmiany, które mają przyspieszyć tempo gry i uczynić ją bardziej atrakcyjną dla współczesnego widza. Jego wizja zakłada odejście od tradycyjnego systemu liczenia punktów, co natychmiast spotkało się z gwałtownym sprzeciwem środowiska.
Lider rankingu chce, aby sety kończyły się po wygraniu czterech gemów, a w grze zrezygnowano z przewag. Celem jest zamknięcie meczów w dwugodzinnym oknie czasowym. „Najlepiej dla wszystkich byłoby grać do czterech gemów w secie, być może bez przewag. W systemie do trzech wygranych setów mecze mieściłyby się w dwóch godzinach” – stwierdził Djoković w nagraniu wideo. Choć Ben Shelton przyznał, że chętnie sprawdziłby się w takim formacie, to Joao Fonseca sugeruje, że pomysły Serba wynikają z jego wieku.
Legendy grzmią o absurdzie i końcu dyscypliny
Najostrzej na propozycje zareagował Jewgienij Kafelnikow. Były numer jeden światowego rankingu nie krył oburzenia wizją rewolucji, którą forsuje 24-krotny mistrz wielkoszlemowy. „To absurd! Nonsens nie do wiary. Jeśli to się stanie, będę całkowicie rozczarowany tenisem” – grzmiał w rozmowie z First&Red. W podobnym tonie wypowiedział się Julien Benneteau, pytając retorycznie, czy piętnastominutowe sety to faktycznie kierunek, w którym chce podążać dyscyplina.
Mimo fali krytyki, Djoković nie jest odosobniony w chęci zmian. Patrick Mouratoglou już wcześniej zauważał, że obecne zasady są zbyt surowe, a zawodnicy przypominają roboty. Według trenera młodzi ludzie nie postrzegają tenisa jako zabawy, co stawia sport w tyle za NBA czy NFL. Choć na razie nie ma oficjalnych planów zmiany systemu punktacji, głos najważniejszych postaci w tourze pokazuje, że dyskusja o przyszłości tenisa staje się coraz bardziej napięta.
