Po bolesnym odpadnięciu z Pucharu Polski wicemistrzowie kraju potrzebowali mocnej odpowiedzi — i dali ją w środę w Kaliszu, rozbijając Netland MKS 37:21, by przypomnieć rywalom, że ligowy tron wciąż jest w zasięgu.
Półfinał Pucharu Polski zostawił ślad. Krzysztof Lijewski, zastępca Talanta Dujshebaeva, wiedział, że środowe spotkanie w Kaliszu będzie czymś więcej niż kolejnym meczem — będzie testem charakteru. Industria go zdała, i to z nawiązką.
„To była bardzo dobra reakcja zespołu na porażkę w półfinale Pucharu Polski. Drużyna potrafiła się podnieść. W drugiej połowie podkręciliśmy tempo, byliśmy znacznie bardziej skuteczni i dzięki temu wygraliśmy wysoko pierwszy mecz ćwierćfinałowy" — powiedział trener.
Kontekst kadrowy dodatkowo podkreśla wartość wyniku. Na boisko nie wybiegli Alex Dujshebaev, Piotr Jędraszczyk ani Bekir Cordalija — a mimo to Kielczanie prowadzili już do przerwy 17:12 i w drugiej połowie tylko pogłębiali przewagę, kończąc spotkanie z różnicą szesnastu trafień.
Kluczem do zwycięstwa była organizacja defensywna — Kalisz przez większość spotkania nie był w stanie swobodnie schodzić pod kosz, co skazywało go na rzuty z drugiej linii.
„Rywale mieli wyraźne problemy z wypracowaniem czystych pozycji na szóstym metrze, przez co decydowali się na rzuty z drugiej linii. Z tymi próbami dobrze radzili sobie nasi środkowi obrońcy oraz Adam Morawski" — ocenił Lijewski.
W jedynym naprawdę newralgicznym momencie drugiej połowy — gdy Kalisz mógł zejść do trzech bramek straty — do akcji wkroczył Klemen Ferlin, broniąc rzut karny. Słoweniec zakończył mecz z jedenastoma skutecznymi interwencjami i tytułem MVP. Lijewski nie omieszkał jednak wskazać obszarów do pracy: grę w przewadze oraz skuteczność w ataku pozycyjnym uznał za elementy, które przed rewanżem wymagają poprawy — tym bardziej że kaliska bramka, strzeżona przez Piotra Wyszomirskiego i Krzysztofa Szczecina, nie ułatwiała zadania.
Rewanż odbędzie się w najbliższą sobotę, 25 kwietnia, o godzinie 18:00 w kieleckiej Hali Legionów.
