Od „Kambodży” do Ekstraklasy – niezwykła droga trenera Góraka

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
23 kwietnia 2026 15:02
Od „Kambodży” do Ekstraklasy – niezwykła droga trenera Góraka

Rafał Górak w rozmowie z Romanem Kołtoniem podsumował siedem lat pracy w GKS-ie Katowice, zdradzając kulisy budowy drużyny, która z drugoligowych zgliszcz dotarła do elity. Szkoleniowiec podkreślił znaczenie zaufania władz miasta oraz specyfiki polskiej szatni w walce o najwyższe cele.

Współczesna piłka nożna rzadko promuje stabilizację, jednak Rafał Górak stał się zaprzeczeniem trenerskiej tymczasowości. Pracując w Katowicach od siedmiu lat, nawiązuje do tradycji takich postaci jak Alex Ferguson czy Arsène Wenger, których biografie śledził od lat młodzieńczych. Jak sam przyznaje, jego pierwsza przygoda z GKS-em była zderzeniem z brutalną rzeczywistością organizacyjną. 

„Szedłem tam dumny jak paw. Dzisiaj wiem, że tamte dwa utrzymania to były moje małe mistrzostwa świata. Byłem nieprzygotowany na to, co się tam działo organizacyjnie – to była »Kambodża«” – wspomina szkoleniowiec.

Powrót do klubu w 2019 roku, gdy zespół znajdował się w drugiej lidze, również nie należał do łatwych. Górak zastał wówczas „mentalne zgliszcza”, a nastroje wokół drużyny były fatalne. Kluczowe okazało się jednak wsparcie, jakie otrzymał od prezydenta Katowic, Marcina Krupy. Włodarz miasta obiecał trenerowi spokój i dotrzymał słowa, nie ingerując w pracę sztabu nawet w momentach największych kryzysów sportowych. 

„Powiedział: »Panie trenerze, zadzwonię tylko w sytuacji wyjątkowej«. I nie dzwonił przez te wszystkie kryzysy” – zdradza Górak, dodając, że pierwszy telefon od prezydenta otrzymał dopiero po wywalczonym w Gdyni awansie.

Sukces sportowy GKS-u, który w 2026 roku punktuje na poziomie czołówki ligi, opiera się na specyficznym zarządzaniu ludźmi. Rafał Górak stawia na szczerość i autorytet budowany nie krzykiem, a sprawiedliwością. Przykładem takiej relacji jest współpraca z Lukasem Klemenzem, z którym początkowo dochodziło do spięć.

 „Był »jazz« między nami, ale gdy Lukas przyznał, że miałem rację, powiedziałem mu: »teraz idę za tobą w dym«” – opowiada trener. 

Podobną drogę przeszedł Eman Marković, którego szkoleniowiec przekonał do pozostania w klubie i dostosowania się do wymogów defensywnych.

W kwestiach czysto sportowych Górak hołduje zasadzie „balansu taktycznego”. O ile w defensywie model gry jest nienegocjowalny i oparty na sztywnych zasadach, o tyle w ataku piłkarze tacy jak Bartosz Nowak otrzymują więcej swobody. Co istotne, trener świadomie buduje kadrę w oparciu o Polaków, którzy stanowią około 80% zespołu. Wierzy on, że silny polski trzon ułatwia aklimatyzację obcokrajowcom i buduje unikalną tożsamość Katowiczan.

Mimo sukcesów i kontraktu obowiązującego do 2028 roku, opiekun GieKSy zachowuje pokorę, kierując się mottem: 

„Wszyscy leżymy w rynsztoku, ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy”.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!