Novak Djoković oficjalnie wycofał się z turnieju ATP 500 w Dosze. Serb potrzebuje więcej czasu na regenerację po wyczerpującym występie w finale Australian Open.
Decyzja 38-letniego tenisisty nie jest zaskoczeniem dla ekspertów śledzących jego ostatnie poczynania. Organizatorzy Qatar Open potwierdzili, że powodem rezygnacji jest zmęczenie fizyczne oraz psychiczne po turnieju w Melbourne. Djoković, który w przeszłości dwukrotnie triumfował w tej imprezie, w zeszłym roku odpadł tam już w pierwszej rundzie. Tym razem Serb stawia na odpoczynek, zwłaszcza że absencja w Katarze nie wpłynie negatywnie na jego pozycję w rankingu ATP, ponieważ nie bronił w tym terminie żadnych punktów.
Wszystko wskazuje na to, że utytułowany zawodnik wróci do rywalizacji podczas prestiżowego turnieju Masters 1000 w Indian Wells. Impreza w Kalifornii zaplanowana jest na marzec, a Djoković figuruje już na liście zgłoszeń obok największych rywali, takich jak Carlos Alcaraz czy Jannik Sinner. Jako rozstawiony gracz Serb otrzyma w pierwszej rundzie wolny los, co da mu dodatkowe dni na przygotowanie formy. Warto przypomnieć, że Novak dzieli rekord pięciu triumfów w tym turnieju z Rogerem Federerem, choć na kolejny tytuł czeka tam od 2016 roku.
Jeśli Djoković ostatecznie zrezygnuje z występu w Indian Wells, kolejną szansą na powrót będzie Miami Open. W ubiegłym sezonie Serb dotarł tam do finału, więc Floryda wydaje się naturalnym kierunkiem w jego selektywnym kalendarzu startów. Na razie tenisista regeneruje siły, co potwierdziła jego obecność na trybunach podczas trwających Igrzysk Olimpijskich. Kibice muszą uzbroić się w cierpliwość i czekać na marzec, kiedy to wyjaśni się, czy 24-krotny mistrz wielkoszlemowy zdoła poprawić ubiegłoroczny, sensacyjny wynik i porażkę z Botikiem van de Zandschulpem.
