Mainz wyrasta na rewelację europejskich pucharów po historycznym zwycięstwie w Lidze Konferencji. Choć klub w Bundeslidze walczy o utrzymanie, w czwartkowy wieczór przypieczętował awans do ćwierćfinału. Jak donoszą media, sukces ten ma szczególny wymiar dla całego niemieckiego futbolu.
Stefan Posch i Danny da Costa po meczu nie szczędzili pochwał pod adresem kibiców zgromadzonych na MEWA Arena. Fani przygotowali efektowne oprawy, które niosły zespół w starciu o wysoką stawkę. Posch, który trafił do klubu w styczniu z Hoffenheim, właśnie w tym spotkaniu zdobył swoją pierwszą bramkę dla Mainz. Austriak przyznał wprost, że atmosfera była niesamowita, a drużyna spłaciła dług wdzięczności wobec trybun. Piłkarze czuli ogromną presję, ale zdołali napisać nową historię klubu.
Niemiecki rekord w Lidze Konferencji
Dzięki udanej fazie grupowej, w której Mainz pokonało Zrinjski Mostar oraz ACF Fiorentinę, zespół uniknął gry w barażach. Pozwoliło to klubowi stać się najdalej zachodzącym reprezentantem Niemiec w krótkiej historii tych rozgrywek. Danny da Costa, mający doświadczenie z występów w Eintracht Frankfurt, podkreślił wyjątkowość europejskich nocy. Zawodnik zauważył, że takie chwile zdarzają się rzadko w karierze i to właśnie one wykrzesały z niego dodatkowe pokłady energii podczas decydującego o awansie spotkania.
Mainz kontynuuje swoją przygodę na arenie międzynarodowej, mimo trudnej sytuacji w tabeli ligowej. Kolejne zwycięstwa nad rywalami takimi jak Fiorentina zbudowały fundament pod obecny sukces w fazie pucharowej. Posch liczy na to, że identyczna atmosfera powtórzy się podczas następnego meczu domowego. Drużyna udowodniła, że potrafi radzić sobie w momentach najwyższej próby, a wsparcie z trybun w Rheinhessen pozostaje niezmienne niezależnie od problemów w Bundeslidze. Teraz zespół czeka na rywala w walce o półfinał.
