Producenci Drive to Survive nie planują zakończenia serii, dopóki format przynosi zyski Formule 1. Ósmy sezon produkcji Box to Box Films właśnie trafił na platformę Netflix.
Siódma edycja przyciągnęła ponad 10 milionów widzów, co zostawiło inne sportowe franczyzy daleko w tyle. Mimo to najnowsze odcinki zbierają mieszane recenzje. Twórcy otwarcie przyznają, że nie starają się zadowolić wszystkich, a ich głównym celem pozostaje pozyskiwanie nowych kibiców. Tom Rogers z Box to Box zaznacza, że produkcja ma zmieniać przypadkowych widzów w pasjonatów. Dla stałych fanów, którzy wytykają serialowi błędy, produkcja jest jedynie punktem wejścia do świata szybkich bolidów.
Krytyka dotycząca manipulowania faktami czy wycinania wypowiedzi z kontekstu nie jest ignorowana przez ekipę techniczną. Rogers przyznaje się do wpadek, takich jak błędne ujęcie z pokoju odpoczynku Maxa Verstappena w poprzednim roku. Twierdzi jednak, że to zwykłe ludzkie pomyłki, a nie spisek mający na celu wywołanie sztucznego dramatu. Aby uniknąć podobnych sytuacji, wprowadzono specjalne oznaczenia materiałów wideo, które podczas montażu jasno wskazują, z którego Grand Prix pochodzi dane ujęcie.
Rynek amerykański wciąż oferuje ogromny potencjał wzrostu, co potwierdza zaangażowanie Apple w nowy film o Formule 1. Rogers uważa, że na tamtejszym gruncie twórcy dopiero drasnęli powierzchnię możliwości. Dopóki współpraca opłaca się Netflixowi i władzom sportu, serial będzie kontynuowany. Na horyzoncie nie widać żadnych sygnałów o zakończeniu projektu, ponieważ Formuła 1 stale rośnie w siłę. Drive to Survive ma towarzyszyć temu rozwojowi tak długo, jak długo utrzyma się zainteresowanie widzów.
