Mystery box z TikToka kosztował go 450 tysięcy euro. Gwiazdor Borussii w szoku

Jarosław ZającJarosław Zając
20 listopada 2025 19:06
Mystery box z TikToka kosztował go 450 tysięcy euro. Gwiazdor Borussii w szoku

Karim Adeyemi, 23-letni napastnik Borussii Dortmund, znalazł się w centrum skandalu, który brzmi jak absurdalna historia z internetu. Gwiazdor niemieckiej reprezentacji zamówił przez TikToka „mystery box" i otrzymał... nielegalne kastety oraz paralizator. Teraz płaci za to 450 tysięcy euro, publicznie przeprasza i tłumaczy się ze swojej naiwności.

W skrócie:

  • Adeyemi zamówił na początku 2024 roku popularny w mediach społecznościowych „mystery box", który zawierał nielegalne przedmioty
  • Otrzymał grzywnę 450 tysięcy euro, ale uniknął wyroku z wpisem do rejestru karnego
  • Zarówno klub, jak i niemiecka federacja piłkarska stanęły w jego obronie, nazywając sytuację „naiwną" lub „głupią", ale nie dyskwalifikującą

„To był ogromny błąd" – publiczne przeprosiny na Instagramie

Karim Adeyemi nie ukrywał się po ujawnieniu sprawy. W obszernym wpisie na Instagram Stories 23-letni piłkarz szczerze przyznał się do popełnienia „ogromnego błędu". Jak sam opisał sytuację, na początku 2024 roku, bez zastanowienia i z nieostrożności, zamówił przez internet tzw. „mystery box" – popularny trend na TikToku, gdzie kupujący otrzymują pudełko z losową, często zaskakującą zawartością.

„Na początku 2024 roku, z nieostrożności i bez zastanowienia się nad tym, co robię, zamówiłem w internecie tak zwany 'mystery box'. Zawierał przedmioty, które nie są dozwolone według przepisów o broni. Wiele miesięcy później paczka została dostarczona i trafiła nieotwarta na posterunek policji."

Co ciekawe, paczka nigdy nie została przez niego otwarta – trafiła bezpośrednio do policji. Mimo to konsekwencje były poważne. Adeyemi kontynuował:

„Niemniej jednak był to ogromny błąd. Taki, który jest mi bardzo przykro, który kosztował mnie drogo i którego głęboko żałuję. Wiem, że jestem osobą publiczną i pełnię funkcję wzoru do naśladowania. Nie sprostałem temu. Właśnie dlatego boli mnie tym bardziej, że zachowałem się tak lekkomyślnie. Nauczyłem się z tego więcej, niż mogę wyrazić słowami. I obiecuję wam, że w przyszłości uniknę takich błędów."

Sprawa wypłynęła podczas przerwy reprezentacyjnej, przez co Adeyemi opuścił oba mecze eliminacji mistrzostw świata – przeciwko Luksemburgowi i Słowacji. W rezultacie otrzymał wpis do centralnego rejestru, ale nie uzyskał formalnego wpisu do rejestru karnego, co pozwoliło mu uniknąć poważniejszych konsekwencji prawnych.

Dortmund i DFB w obronie swojego gracza

Lars Ricken, dyrektor zarządzający Borussii Dortmund, szybko stanął w obronie swojego zawodnika. W rozmowie ze Sky Sport przyznał, że klub potraktował sprawę bardzo poważnie i przeprowadził z Adeyemim szczerą rozmowę.

„Naturalnie potraktowaliśmy sprawę bardzo poważnie i od tego czasu mogliśmy porozmawiać z Karimem Adeyemim długo i wyraźnie o jego zachowaniu. Głęboko żałuje swojego błędu."

Co interesujące, zarówno klub, jak i niemiecka federacja piłkarska zostały zaskoczone całą sytuacją. Rudi Voller, dyrektor sportowy DFB, w rozmowie z ZDF przyznał, że dowiedział się o wszystkim dopiero dzień po meczu z Luksemburgiem, kiedy zadzwonił do niego Lars Ricken.

„Tak, oczywiście nie wiedzieliśmy [o nielegalnym posiadaniu broni przez Adeyemiego]. Dzień po meczu w Luksemburgu zadzwonił do mnie Lars Ricken i mi powiedział. On też nie wiedział wszystkiego. Potem Julian [Nagelsmann] i ja schwyciliśmy Karima. Chcieliśmy usłyszeć jego wersję historii."

Voller poszedł nawet dalej, krytykując współczesną „kulturę oburzenia" w Niemczech i podkreślając, że choć czyn był naiwny lub głupi, nie powinien definiować przyszłości młodego gracza:

„Żyjemy też trochę w czasach kultury oburzenia tutaj w Niemczech... Każdy jest zawsze szybki do narzekania, nie żebym chciał to bagatelizować. To naiwne lub głupie, nieważne jak to nazwiemy."

Przyszłość kariery reprezentacyjnej nie jest zagrożona

Mimo skandalu, przyszłość Adeyemiego w reprezentacji Niemiec wydaje się bezpieczna. Julian Nagelsmann, selekcjoner Die Mannschaft, docenia „czynnik X", który wnosi młody napastnik do drużyny. Po debiucie w 2021 roku Adeyemi nie zagrał ani jednego meczu dla reprezentacji w latach 2022, 2023 i 2024, zanim wrócił do kadry na początku tego roku.

Cała sytuacja pokazuje, jak niebezpieczne mogą być internetowe trendy, szczególnie dla osób publicznych. „Mystery boxy" na TikToku to popularne wideo, gdzie influencerzy i zwykli użytkownicy zamawiają pudełka z nieznaną zawartością za kilkaset euro, licząc na cenne przedmioty. Problem w tym, że nikt nie kontroluje, co dokładnie znajduje się w środku – a w przypadku Adeyemiego były to przedmioty całkowicie nielegalne w Niemczech.

Grzywnę w wysokości 450 tysięcy euro trudno nazwać niewielką karą, ale dla gracza zarabiającego miliony rocznie w Borussii Dortmund to przede wszystkim lekcja pokory. Adeyemi jest młody, ma zaledwie 23 lata, i jak przyznali jego przełożeni – popełnił głupi błąd, który jednak nie powinien przekreślić jego kariery.

Historia ta jest również ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy bezmyślnie podążają za internetowymi trendami. W erze TikToka i Instagrama, gdzie viralowe wyzwania i zakupy mystery boxów stają się normą, warto pamiętać o konsekwencjach prawnych. To, co może wydawać się zabawnym eksperymentem, może szybko zamienić się w poważny problem z wymiarem sprawiedliwości.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!