Real Madryt odniósł przekonujące zwycięstwo 4:1 nad Elche, notując trzecią wygraną w ciągu ostatnich ośmiu dni. Królewscy tracą już tylko jeden punkt do liderującej w LaLiga Barcelony. Alvaro Arbeloa po meczu na Santiago Bernabeu nie szczędził pochwał swoim zawodnikom, podkreślając ich ogromny wysiłek i determinację w starciu z niewygodnym rywalem.
Wieczór w Madrycie należał do wychowanków klubowej akademii, co dla trenera miało wymiar osobisty. W podstawowym składzie ponownie pojawił się Thiago Pitarch, a z ławki weszli Daniel Yanez, Gonzalo Garcia, Diego Aguado, Cesar Palacios oraz Manuel Angel. Arbeloa przyznał, że po takim meczu może umrzeć w spokoju, widząc graczy, których prowadził, gdy mieli zaledwie 13 lat, debiutujących na legendarnym stadionie obok Daniego Carvajala.
Niezwykły wyczyn Ardy Gulera i wyzwanie w Manchesterze
Prawdziwym wstrząsem dla kibiców był gol Ardy Gulera, który trafił do siatki uderzeniem z własnej połowy boiska. Arbeloa określił to trafienie jako coś niezwykłego i cudownego, co samo w sobie było warte ceny biletu. Trener zauważył, że wszyscy na stadionie, łącznie z nim samym, łapali się za głowy, widząc tę niecodzienną bramkę, która z pewnością przejdzie do historii obecnych rozgrywek.
Mimo euforii w lidze, Real Madryt musi szybko skupić się na rewanżu w Lidze Mistrzów przeciwko Manchesterowi City. Choć Królewscy mają trzybramkową zaliczkę z pierwszego spotkania, Arbeloa spodziewa się ogromnych trudności na Etihad Stadium. Szkoleniowiec zaznaczył, że zespół będzie musiał cierpieć i wznieść się na wyżyny koncentracji, aby pokonać rywala, który zmusi ich do gry na absolutnym limicie możliwości.
