Miel Fajardo wyrasta na jednego z najgroźniejszych pretendentów w kategorii muszej, a jego walka o pas IBF z Masamichim Yabukim staje się faktem. Jak donoszą media, federacja nakazała japońskiemu mistrzowi obowiązkową obronę tytułu, co otwiera Filipińczykowi drogę do wielkiej kariery.
Pojedynek o koronę IBF w limicie 112 funtów ma odbyć się już w październiku lub listopadzie. Fajardo, który status obowiązkowego pretendenta wywalczył w kwietniu po błyskawicznym znokautowaniu Tobiasa Reyesa w zaledwie 65 sekund, nie ukrywa pewności siebie. Podczas otwartego treningu w Elorde Sports Center zawodnik zaznaczył, że jest gotowy na każde warunki, byle tylko stanąć w ringu z japońskim czempionem. Obecnie trwają negocjacje prowadzone przez Seana Gibbonsa oraz Lennona Tsoi, które mają sfinalizować szczegóły tego starcia.
Rodzina i honor napędzają pretendenta
Dla 26-letniego Fajardo, legitymującego się rekordem 14-3-2, walka z doświadczonym Yabukim to coś więcej niż sportowe wyzwanie. Pięściarz podkreśla, że motywację czerpie z chęci poprawy bytu swoich najbliższych. „Zwycięstwo w jakiś sposób uczyniłoby nasze życie lepszym i to jest główny powód, dla którego mam w sobie palące pragnienie zdobycia tytułu mistrza świata” — przyznał otwarcie Fajardo. Filipińczyk wierzy, że triumf nad Japończykiem pozwoli mu nie tylko zabezpieczyć przyszłość rodziny, ale również przynieść dumę swojej ojczyźnie.
Zadanie nie będzie jednak łatwe, ponieważ 34-letni Masamichi Yabuki dysponuje imponującym bilansem 20-2, z czego aż 18 walk wygrał przed czasem. Mimo to obóz pretendenta jest pełen optymizmu. Lennon Tsoi wskazuje na dyscyplinę i potężną siłę ciosu swojego podopiecznego jako kluczowe atuty w nadchodzącej konfrontacji. „Miel ma ogromną szansę, ponieważ jest zdyscyplinowany i uderza naprawdę mocno” — ocenił Tsoi. Sam zawodnik dodaje krótko: „Wygrana pozwoli mi również przynieść mojemu krajowi honor w ringu”.
