Trener Legii Warszawa wie, czego się trzymać przed piątkowym hitem 31. kolejki Ekstraklasy — i nie ukrywa, na czym opiera swój optymizm.
Trudno o wyższe stawki w lidze bez walki o mistrzostwo. Legia zajmuje 15. miejsce z dorobkiem 37 punktów, Widzew Łódź jest bezpośrednio za nią — o oczko niżej i o oczko słabiej. Różnica minimalna, konsekwencje mogą być jednak ogromne: Widzew tkwi w strefie spadkowej, a piątkowy mecz przy Łazienkowskiej — zaplanowany na 1 maja, godz. 20:30 — to dla obu drużyn jedno z najważniejszych spotkań sezonu. Część obserwatorów nazywa je wprost „małym finałem" strefy spadkowej.
Do końca sezonu zostaną po tym meczu jeszcze trzy kolejki, a każdy punkt może przesądzić o losach obu drużyn.
Marek Papszun nie zamierza dramatyzować, ale i nie bagatelizuje wagi spotkania.
„Jest to bardzo ważne spotkanie, ale nie decydujące jeszcze, bo ono nie decyduje o utrzymaniu bądź spadku. Ale będzie dużo ważyło pod kątem tej końcówki, bo jeżeli wygramy, no to nasza sytuacja będzie lepsza, a jeżeli przegramy — będzie gorsza" — powiedział trener Legii na konferencji prasowej poprzedzającej mecz.
Szkoleniowiec Wojskowych wyraźnie wskazał na czynnik, który jego zdaniem przesądzi o wyniku: grę u siebie i dopingowanie trybun.
„Na pewno naszym atutem jest tutaj gra u siebie i wsparcie kibiców, którzy nas cały czas wspierają i pokazali to chociażby w Poznaniu" — podkreślił Papszun.
Mimo że tamten mecz zakończył się wysoką porażką 0:4 z liderem tabeli, Lechem Poznań, atmosfera stworzona przez fanów wyraźnie zapadła trenerowi w pamięć.
„Wierzę, że wspólnymi siłami doprowadzimy do tego, że Legia Warszawa ten mecz wygra i będzie w lepszej sytuacji" — zakończył.
