Stan Wawrinka wyrasta na jednego z najbardziej zdeterminowanych weteranów w tourze, ale jego decyzja o zakończeniu kariery z końcem 2026 roku pozostaje niewzruszona. Szwajcarska legenda, która zawodowy tenis uprawia od 2002 roku, oficjalnie potwierdziła, że nadchodzące miesiące będą jego ostatnimi na światowych kortach. Mimo że 41-latek wciąż utrzymuje się w czołowej setce rankingu ATP, nie zamierza zmieniać zdania i grać w kolejnym sezonie.
Szwajcar przyznał, że jego celem na pożegnalny rok jest utrzymanie miejsca w gronie stu najlepszych tenisistów globu. Dobry występ w trzeciej rundzie Australian Open, gdzie został najstarszym zawodnikiem na tym etapie od czasów Kena Rosewalla w 1978 roku, tylko utwierdził go w przekonaniu, że chce odejść na własnych warunkach. Wawrinka podkreśla, że jest zadowolony ze swojego poziomu i możliwości dawania z siebie maksimum w każdym meczu.
Były numer trzy światowego rankingu ma jedno konkretne życzenie przed odłożeniem rakiety do szafy. Chce zmierzyć się z Carlosem Alcarazem, z którym do tej pory nie miał okazji rywalizować. Wawrinka nazywa to swoim „małym marzeniem” i podkreśla, że po wielu starciach z Jannikiem Sinnerem, konfrontacja z Hiszpanem byłaby dla niego niezwykle stymulującym doświadczeniem. Chce sprawdzić się na tle nowej gwiazdy, zanim na dobre opuści zawodowe korty.
Wawrinka z podziwem patrzy również na Novaka Djokovicia, z którym wygrywał finały wielkoszlemowe w Paryżu i Nowym Jorku. Szwajcar zauważa, że 38-letni Serb wciąż jest numerem trzy na świecie i gra w finałach największych turniejów, co uznaje za niesamowite osiągnięcie. Sam jednak nie zamierza jeszcze podsumowywać swoich sukcesów, w tym złotego medalu olimpijskiego z Pekinu. Skupia się na byciu najlepszą wersją siebie w każdym z pozostałych mu turniejów.
