Carlos Alcaraz podjął decyzję, która wstrząsnęła światem tenisa, kończąc siedmioletnią współpracę z Juanem Carlosem Ferrero. Adriano Panatta, triumfator French Open z 1976 roku, twierdzi wprost, że Hiszpan popełnił błąd. Według legendy brak wymagającego mentora w sztabie 22-latka jest już widoczny.
Rozstanie nastąpiło w grudniu, zamykając etap, w którym Alcaraz zdobył 24 tytuły, w tym sześć z siedmiu swoich trofeów wielkoszlemowych. Choć po zmianie sztabu Hiszpan wygrał Australian Open i turniej w Katarze, ostatnie tygodnie przyniosły gorsze wyniki. Porażka w półfinale Indian Wells, trzecia runda w Miami oraz przegrany finał w Monte Carlo z Jannikiem Sinnerem budzą niepokój ekspertów. Dodatkowo zawodnik zmaga się z kontuzją nadgarstka, która wykluczyła go z gry w Barcelonie i Madrycie.
Ryzykowna gra młodego mistrza
Panatta uważa, że Alcaraz stał się zbyt ambitny i odrzucił ekspercką wiedzę Ferrero w kluczowym momencie kariery. Były numer cztery światowego rankingu podkreśla, że relacja trenera z zawodnikiem jest specyficzna i wymaga całkowitego poświęcenia. Włoch sugeruje, że powrót do dawnego szkoleniowca byłby dla Hiszpana najlepszym rozwiązaniem, gdyż Ferrero potrafił wprowadzić go na najwyższy poziom jakościowy. Obecnie funkcję głównego trenera sprawuje Samuel Lopez, który wcześniej współpracował z Ferrero w jego akademii w Villenie.
Zdaniem Panatty trener nie powinien być dla zawodnika spowiednikiem ani rodzicem, lecz surowym ekspertem. Ostrzega on, że pozostawanie przy figurze ojcowskiej przez całą karierę grozi pogorszeniem relacji i zahamowaniem rozwoju. Alcaraz, który w wieku 19 lat został najmłodszym liderem rankingu ATP w historii, stoi teraz przed wyzwaniem udowodnienia, że potrafi wygrywać bez człowieka, który towarzyszył mu od piętnastego roku życia.
