Milan zmaga się z poważnym kryzysem, a pod lupą znalazła się nie tylko linia ataku, ale przede wszystkim defensywa. Formacja, która miała być znakiem rozpoznawczym stylu Massimiliano Allegriego, kompletnie zawodzi w kluczowej fazie sezonu.
Liczby publikowane przez La Gazzetta dello Sport są alarmujące dla kibiców z Mediolanu. W pierwszych 28 meczach Rossoneri stracili zaledwie 20 bramek, zachowując przy tym 13 czystych kont. Średnia wynosiła wtedy 0,71 gola na spotkanie. W ostatnich dziesięciu kolejkach Mike Maignan wyciągał piłkę z siatki aż 12 razy. Oznacza to, że średnia straconych bramek niemal się podwoiła i wynosi obecnie 1,5 na mecz. Choć ogólna liczba strzałów rywali drastycznie nie wzrosła, to celność uderzeń przeciwników skoczyła z 3,25 do 4,25 na spotkanie.
Problemy kadrowe i błędy indywidualne
Defensywa Milanu rozsypuje się na oczach trenera, a błędy indywidualne stają się codziennością. W ostatnich ośmiu starciach bramkarz został pokonany w pierwszej połowie aż siedmiokrotnie, co wcześniej zdarzyło się tylko dziewięć razy w całym sezonie. Jedynym stabilnym punktem zespołu pozostaje Strahinja Pavlovic. Pozostali obrońcy, w tym zmęczeni boczni defensorzy, nie dają odpowiedniej jakości. Nawet Maignan, uznawany za gwiazdę ligi, prezentuje się ostatnio przeciętnie lub wręcz słabo, co pogłębia marazm drużyny.
Kluczem do sukcesu wydawało się zestawienie, w którym obok Pavlovicia grali Fikayo Tomori i Matteo Gabbia. Problem polega na tym, że takie ustawienie nie może funkcjonować bez przerwy w tak długim i wyczerpującym sezonie. Allegri słynie z robienia absolutnego minimum, by osiągnąć cel, jednak po odskoczeniu Interu w tabeli, jego piłkarze wyraźnie spuścili z tonu. Teraz jedynym ratunkiem dla trenera i zarządu jest utrzymanie miejsca w czołowej czwórce, co pozwoliłoby zapomnieć o obecnych problemach.
