Kortrijk wykonało milowy krok w stronę powrotu do belgijskiej Pro League. Zespół wykorzystał potknięcie Beerschot i wypracował bezpieczną przewagę w tabeli Challenger Pro League.
Bezpośrednie starcie spadkowiczów z poprzedniego sezonu rozstrzygnęło się w dramatycznych okolicznościach. Przy bezbramkowym remisie Brian Plat skierował piłkę do własnej siatki, co podarowało Kortrijk bezcenne trzy punkty. Dzięki temu zwycięstwu ekipa ta odskoczyła Beerschot na siedem oczek. W Belgii rzadko zdarza się, by kluby tak szybko wracały do elity po degradacji. Ogromne różnice w przychodach między ligami sprawiają, że walka o awans to często finansowe być albo nie być dla wielu zasłużonych marek.
Na szczycie tabeli niedoścignione pozostaje Beveren, które wciąż nie zaznało goryczy porażki w tym sezonie. Liderzy mają aż szesnaście punktów przewagi nad trzecim miejscem i dwa zaległe spotkania do rozegrania. Ich powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej jest już niemal pewny. Podczas gdy czołowa dwójka ucieka reszcie stawki, uwaga kibiców skupia się na walce o miejsca barażowe. O prawo gry w play-offach biją się obecnie Beerschot, Patro Eisden, Lommel oraz RFC Liege.
Zasady są brutalne, bo zwycięzca baraży z zaplecza musi zmierzyć się w dwumeczu z ostatnią drużyną Pro League. Historia pokazuje, że ekipy z drugiej ligi rzadko wychodzą z tych starć zwycięsko. Szansę na włączenie się do tej rywalizacji ma jeszcze Eupen. Zespół ten traci sześć punktów do szóstego RFC Liege, ale ma w zanadrzu jeden mecz zaległy. Dla nich to drugi rok poza elitą, a przedłużający się pobyt w Challenger Pro League mocno obciąża klubowy budżet.
