Ransford-Yeboah Königsdörffer wyrasta na bohatera Hamburger SV po kapitalnym występie przeciwko Unionowi Berlin. Napastnik zdobył dwie bramki i zapewnił swojej drużynie kluczowe zwycięstwo w Bundeslidze.
Często krytykowany 24-latek w ciągu zaledwie tygodnia podwoił swój dorobek bramkowy w najwyższej klasie rozgrywkowej. W starciu z Unionem Berlin odegrał kluczową rolę, a jego dublet pozwolił beniaminkowi wskoczyć na dziewiąte miejsce w tabeli. Hamburg zgromadził już 25 punktów i przy dwunastu pozostałych kolejkach wydaje się niemal pewny utrzymania. Drużyna prowadzona przez Merlina Polzina potrzebuje zaledwie dziesięciu oczek w końcówce sezonu, by definitywnie zapewnić sobie ligowy byt na kolejny rok. Szósta wygrana w kampanii wyraźnie podbudowała pewność siebie całego zespołu.
Taktyczne roszady Polzina przyniosły wymierne efekty, gdy Königsdörffer został przesunięty na prawe skrzydło w ustawieniu 3-4-3. Podczas gdy Robert Glatzel operował jako klasyczny środkowy napastnik, nowo pozyskany Philip Otele zajął miejsce na przeciwległej flance. Dziennikarze po meczu dopytywali, czy to nowe, stałe miejsce dla bohatera wieczoru. Trener nie krył zadowolenia z postawy swojego podopiecznego, podkreślając, że jego wartość dla sztabu szkoleniowego wykracza daleko poza same statystyki strzeleckie. Niemniej jednak, dwa gole są sprawiedliwą nagrodą za ciężką pracę wykonaną przez zawodnika.
Polzin zaznaczył, że eksplozja formy strzeleckiej Königsdörffera to efekt długofalowego procesu, a nie dzieło przypadku. Szkoleniowiec docenia sposób, w jaki piłkarz interpretuje wolne przestrzenie i absorbuje uwagę obrońców swoimi rajdami. Choć przeskok między pierwszą a drugą ligą jest znaczący, Ransi udowodnił, że potrafi odnaleźć się w elicie. Trener przyznał wprost, że obecna dyspozycja zawodnika wcale go nie zaskakuje, bo zawsze wierzył w jego potencjał. Hamburg z optymizmem patrzy w przyszłość, mając w składzie gracza, który wreszcie zaczął regularnie trafiać do siatki rywali.
