Jannik Sinner wygrał starcie z Tomasem Machacem 6:1, 6:7(3), 6:3, ale mecz w Monte Carlo przyniósł kres jego historycznej passy. Włoch po raz pierwszy od 186 dni stracił seta w turnieju rangi ATP Masters 1000. Choć tenisista wciąż walczy o fotel lidera rankingu, na korcie pojawiły się niepokojące sygnały dotyczące jego kondycji fizycznej, które niemal doprowadziły do sensacyjnej porażki z niżej notowanym rywalem.
Wszystko zaczęło się zgodnie z planem od pewnego zwycięstwa 6:1 w pierwszej partii. Problemy nadeszły na początku drugiego seta, gdy Sinner zaczął zdradzać objawy osłabienia organizmu. Machac błyskawicznie wykorzystał kryzys faworyta i odskoczył na prowadzenie 5:2. Włoch zdołał doprowadzić do tie-breaka, jednak seria niewymuszonych błędów sprawiła, że jego rekordowa seria 37 wygranych setów z rzędu w turniejach Masters dobiegła końca. Poprzednio taką sytuację odnotowano w październiku ubiegłego roku w Szanghaju.
Zdrowie największym rywalem gwiazdy
Po meczu Sinner przyznał, że czuł ogromne zmęczenie i musiał walczyć o przetrwanie na korcie. To nie pierwszy raz, gdy organizm odmawia mu posłuszeństwa w kluczowych momentach. Wcześniej musiał wycofać się z finału w Cincinnati oraz meczu w Szanghaju z powodu skurczów i infekcji. Mimo problemów, Włoch jest o trzy kroki od wygrania turnieju i zrzucenia Carlosa Alcaraza z szczytu rankingu ATP. Teraz czeka go jednak trudny test w ćwierćfinale przeciwko Felixowi Auger-Aliassime.
