Chelsea wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Andoniego Iraoli, który ma zostać następcą zwolnionego Liama Roseniora. Jak donoszą media, hiszpański szkoleniowiec Bournemouth jest priorytetem dla władz z zachodniego Londynu. Sytuacja w klubie jest jednak napięta, a negocjacje mogą rozbić się o twarde warunki stawiane przez trenera.
Decyzja o rozstaniu z Roseniorem zapadła w środę po serii pięciu ligowych porażek, w których zespół nie zdołał zdobyć nawet jednej bramki. Kadencja Anglika trwała zaledwie 107 dni, co oznacza, że wypełnił on tylko około 4 procent swojego sześcioletniego kontraktu. Do końca sezonu 2025/26 drużynę ma prowadzić tymczasowo Calum McFarlane, podczas gdy zarząd skupia się na znalezieniu docelowego menedżera, który wyciągnie klub z ósmego miejsca w tabeli Premier League i przywróci nadzieje na Ligę Mistrzów.
Walka o autonomię i transfery
Andoni Iraola zasygnalizował już chęć odejścia z Bournemouth po zakończeniu obecnych rozgrywek, co przyciągnęło uwagę nie tylko Chelsea, ale także Newcastle United i Crystal Palace. 43-letni Hiszpan imponuje taktycznym wyrafinowaniem, jednak jego zatrudnienie wymagałoby od właścicieli Chelsea zmiany modelu zarządzania. Iraola domaga się bowiem realnej autonomii, szczególnie w kwestii strategii transferowej, co w przeszłości było punktem zapalnym w relacjach klubu z Enzo Marescą. Chelsea musi zdecydować, czy odda władzę w ręce trenera, by wygrać wyścig z konkurencją.
Choć na liście życzeń londyńczyków pozostaje również Xabi Alonso, to właśnie Iraola jest obecnie celem numer jeden. Klub dysponuje ogromnymi zasobami finansowymi i prestiżem, ale strukturalne przeszkody wewnątrz organizacji mogą okazać się trudniejsze do pokonania niż konkurencja z Premier League czy La Liga. Nadchodzące lato będzie dla Chelsea czasem gruntownej przebudowy, która ma zakończyć okres instytucjonalnej niestabilności i braku skuteczności pod bramką rywali.
