Celta Vigo wyrasta na jednego z najpoważniejszych graczy w hiszpańskiej LaLiga, a fundamentem tego sukcesu jest Claudio Giraldez. 38-letni szkoleniowiec właśnie podpisał nową umowę, która wiąże go z klubem z Balaidos aż do lata 2028 roku. To już trzecie przedłużenie kontraktu w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy, co pokazuje, jak bardzo władzom klubu zależy na zatrzymaniu wschodzącej gwiazdy trenerskiej, którą interesowały się inne uznane marki.
Błyskawiczna reakcja na zainteresowanie Athletic Club
Decyzja o nowym kontrakcie zapadła błyskawicznie, gdy tylko w mediach pojawiły się informacje, że Giraldez jest rozważany jako następca Ernesto Valverde w Athletic Club. Wcześniej trenerem interesował się także Bayer Leverkusen. Celta nie zamierzała jednak ryzykować utraty architekta swoich ostatnich sukcesów. Giraldez przejął zespół po Rafaelu Benitezie i w krótkim czasie odmienił oblicze drużyny, stawiając na odważny, atrakcyjny styl gry oraz wprowadzając do składu licznych wychowanków klubowej akademii.
Wyniki sportowe bronią Giraldeza na każdym kroku. W poprzednim sezonie doprowadził Celtę do siódmego miejsca w tabeli, co pozwoliło na powrót do europejskich pucharów po dziewięciu latach przerwy. Obecnie zespół zajmuje szóstą lokatę w LaLiga i awansował do ćwierćfinału Ligi Europy. Wszystko to dzieje się przy ograniczonych nakładach finansowych na transfery, co jeszcze bardziej podbija wartość rynkową hiszpańskiego trenera, który stał się gwarantem stabilizacji i rozwoju sportowego w Vigo.
Radość z zatrzymania trenera mąci jednak sytuacja kadrowa i zdrowotna największej legendy klubu. Iago Aspas zmaga się z zapaleniem ścięgna Achillesa, co wyklucza go z najbliższego meczu przeciwko Valencii. Kontuzja 38-letniego napastnika może potrwać wiele tygodni, stawiając pod znakiem zapytania jego występ w ćwierćfinale Ligi Europy przeciwko Freiburgowi. Kibice drżą o przyszłość swojego kapitana, ponieważ jego obecna umowa wygasa wraz z końcem sezonu, a piłkarz wciąż nie podjął decyzji o ewentualnej emeryturze.
