David Raum nie gryzł się w język po remisie 2:2 z Borussią Dortmund. Kapitan Lipska jest wściekły, że jego zespół ponownie roztrwonił przewagę dwóch goli w Bundeslidze.
Frustracja w obozie saksońskiego klubu narasta, bo sezon nie układa się po myśli zawodników. Trzy porażki z Bayernem Monachium i zaledwie dwanaście zwycięstw w dwudziestu trzech kolejkach to bilans, który stawia pod znakiem zapytania awans do Ligi Mistrzów. Lipsk odpadł już z krajowego pucharu, a teraz traci punkty w meczach, które wydawały się rozstrzygnięte. Raum otwarcie przyznaje, że jest rozczarowany i po prostu wkurzony postawą drużyny, która w końcówce spotkania z Borussią oddała rywalom zbyt dużo wolnej przestrzeni na boisku.
Obrońca domaga się od kolegów zdecydowanie ostrzejszej gry i braku litości dla przeciwników. Musimy być większymi draniami na boisku, stwierdził Raum w rozmowie ze Sky Germany. Jego zdaniem każdy piłkarz Lipska musi teraz uderzyć się w pierś i zadać sobie pytanie o własne zaangażowanie. Jeśli zespół nie zmieni podejścia i nie zacznie grać twardziej, realizacja przedsezonowych celów stanie się niemożliwa. Kapitan uważa, że obecna miękka gra prowadzi jedynie do kolejnych wpadek i utraty kontroli nad meczami.
Podobne zdanie o braku intensywności ma trener Wolfsburga, Daniel Bauer, który po porażce z Augsburgiem wprost nakazał swoim graczom częstsze faulowanie. Bauer jako wzór walki o wysoką stawkę podał twardy mecz Hamburga z Mainz. W Lipsku nastroje są równie bojowe, bo Borussia Dortmund mogła nawet wygrać sobotnie starcie, gdyby nie seryjnie marnowane okazje w samej końcówce. Raum ostrzega, że bez brudnej gry i boiskowego cwaniactwa Lipsk nie zdoła wrócić do europejskiej elity, a kolejne takie występy są niedopuszczalne.
