Barcelona szuka następcy dla Roberta Lewandowskiego i coraz częściej spogląda w stronę Madrytu. Julian Alvarez stał się głównym tematem plotek transferowych łączących go z przeprowadzką do stolicy Katalonii.
Mimo medialnego szumu agenci zawodnika stawiają sprawę jasno. Według informacji MD nie prowadzą oni obecnie żadnych rozmów z Barceloną ani z Atletico Madryt w kwestii zmiany barw klubowych. Wszelkie zapytania o Argentyńczyka mają trafiać bezpośrednio do władz klubu z Madrytu. Prezydent Enrique Cerezo konsekwentnie powtarza, że napastnik nie jest na sprzedaż. Sytuację komplikują finanse Barcelony i rzekoma cena wywoławcza za piłkarza, która ma wynosić aż 200 mln euro, co przy problemach z limitem płac wydaje się barierą nie do przejścia.
W szatni Barcelony postać Alvareza budzi jednak spore uznanie. Ronald Araujo i Pau Cubarsi w ostatnim tygodniu publicznie chwalili umiejętności napastnika, nazywając go jednym z najlepszych graczy na swojej pozycji. Takie wypowiedzi podsycają atmosferę, choć zawodnicy zazwyczaj unikają kontrowersji przy pytaniach o potencjalne wzmocnienia. Hansi Flick skupia się tymczasem na dyscyplinie taktycznej i skuteczności, których wymagał podczas godzinnego spotkania z drużyną po ostatnich porażkach ligowych z Atletico Madryt oraz Gironą, gdzie intensywność ma być kluczem do poprawy wyników.
Julian Alvarez przechodzi obecnie przez najtrudniejszy okres od czasu przeprowadzki do Europy. Choć w 35 występach zanotował 13 bramek i 6 asyst, to w LaLiga nie trafił do siatki od listopada. Przełamanie nastąpiło dopiero w starciu przeciwko Barcelonie, co zakończyło jego czteromiesięczną niemoc strzelecką na krajowym podwórku. Podczas gdy trwają spekulacje o jego przyszłości, Atletico Madryt z optymizmem patrzy na powrót Thomasa Lemara, który po zakończeniu sezonu wróci z wypożyczenia do Girony, gdzie regularnie zbierał cenne minuty na boisku.
