Jannik Sinner oficjalnie wycofał się z nadchodzącego US Open. Włoski tenisista, który w tym sezonie triumfował już na kortach Wimbledonu, zmaga się z urazem prawego kolana, co wyklucza go z walki o kolejny wielkoszlemowy tytuł.
Decyzja lidera rankingu ATP to potężny cios dla kibiców, którzy liczyli na jego starcie z Carlosem Alcarazem. Hiszpan wraca do gry po czteromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją nadgarstka, jednak w 2026 roku nie dojdzie już do żadnego pojedynku tych dwóch zawodników w formacie do trzech wygranych setów. To drastyczna zmiana w porównaniu do ubiegłego roku, gdy mierzyli się w finałach French Open, Wimbledonu oraz US Open.
Najgorszy rok w historii męskiego tenisa
Sytuacja w cyklu ATP staje się dramatyczna. Komentator Gill Gross na swoim kanale YouTube określił obecny stan rzeczy jako najgorszy, jaki kiedykolwiek widział. Na liście nieobecnych lub borykających się z problemami zdrowotnymi są niemal wszystkie czołowe nazwiska: Arthur Fils, Taylor Fritz, Lorenzo Musetti, Jack Draper oraz Holger Rune, który w tym roku nie odbił jeszcze ani jednej piłki.
„To naprawdę stawia wykrzyknik nad rokiem, który dla mnie został zdefiniowany przez kontuzje w ATP Tour. Najgorsze, co kiedykolwiek widziałem. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek było gorzej” – ocenił Gill Gross. Ekspert zauważył, że zawodnicy tacy jak Draper czy Musetti, typowani do zakończenia sezonu w czołowej piątce, zostali całkowicie wykluczeni z rywalizacji przez kłopoty zdrowotne.
Przyczyny kryzysu są złożone. Wskazuje się na coraz bardziej wyczerpujący kalendarz, wprowadzenie dwutygodniowych turniejów rangi Masters oraz zmiany technologiczne. Lżejsze rakiety pozwalają uderzać piłkę mocniej i bardziej eksplozywnie, co przekłada się na większą liczbę urazów rąk. Dane potwierdzają, że liczba kreczów i wycofań z turniejów drastycznie wzrosła w ostatnich latach.
Wycofanie się Sinnera z US Open jest o tyle bolesne, że Włoch od czasu zwycięstwa w Londynie wystąpił tylko w jednym turnieju. Mimo ostrożnego zarządzania obciążeniami, organizm lidera rankingu nie wytrzymał trudów sezonu. Kibicom pozostaje liczyć na to, że obecna sytuacja jest jedynie nieszczęśliwym wyjątkiem, a nie nową normą w zawodowym tenisie.
