Carlos Alcaraz i Serena Williams stworzą sensacyjny duet podczas tegorocznego US Open, co oficjalnie potwierdzili organizatorzy nowojorskiego szlema. Choć kibice zacierają ręce na widok tak potężnej pary, w kuluarach zawrzało, a decyzja o zmianie formatu turnieju miksta wywołała falę ostrej krytyki ze strony profesjonalnych deblistów.
Kontrowersje budzi fakt, że organizatorzy US Open postanowili odejść od tradycyjnej drabinki zdominowanej przez specjalistów od gry podwójnej na rzecz największych gwiazd singla. Stawką w turnieju jest aż milion dolarów, a dzikie karty trafiły do takich potęg jak Novak Djokovic i Aryna Sabalenka czy Jessica Pegula i Taylor Fritz. Alize Cornet, była 11. rakieta świata, nie gryzła się w język na antenie francuskiej telewizji, oceniając nowe zasady jako czysty skok na kasę. „Dlaczego nie zorganizują po prostu pokazówki? Nie oszukujmy się. To tylko sposób na zarabianie pieniędzy. To już w niczym nie przypomina turnieju miksta US Open” – przyznała Serena Williams, cytując stanowisko Cornet, która dodała, że jest to „całkowity brak szacunku dla sportu” i krzywda dla zawodników, dla których debel jest jedynym źródłem utrzymania.
Głosy sprzeciwu płyną z każdej strony, a australijska deblistka Ellen Perez wprost zasugerowała, że tradycja i szanse zawodowe deblistów zostały wyrzucone do kosza. Nawet Sara Errani i Andreas Vavassori, triumfatorzy inauguracyjnej edycji w nowym formacie, wydali oświadczenie potępiające te zmiany. Mimo to machina ruszyła – kwalifikacje z udziałem specjalistów zaplanowano na poniedziałek 24 sierpnia, a główne gwiazdy, w tym Carlos Alcaraz, wyjdą na Arthur Ashe Stadium już we wtorek i środę. Dla Hiszpana występy u boku legendy mają być idealnym przetarciem przed startem głównej drabinki singlowej, który zaplanowano na niedzielę 30 sierpnia.
Atmosfera w Nowym Jorku jest gęsta nie tylko z powodu miksta, ponieważ tegoroczny „Opening Week” naszpikowano wydarzeniami mającymi przyciągnąć tłumy jeszcze przed oficjalnym startem turnieju. W programie znalazł się między innymi powrót Rogera Federera, który pojawi się na US Open po raz pierwszy od zakończenia kariery, oraz mecze pokazowe z udziałem młodych talentów, jak Alex Eala i Iva Jovic. Organizatorzy stawiają wszystko na jedną kartę, promując starcia gigantów, podczas gdy debliści czują się zepchnięci na margines własnej dyscypliny w pogoni za oglądalnością i zyskiem z nagród.
