GKS Tychy nie zwalnia tempa w zimowym oknie transferowym. Po sprowadzeniu ośmiu piłkarzy, klub prowadzony przez Łukasza Piszczka celuje w kolejne wzmocnienie. Tym razem na celowniku znalazł się Marcin Listkowski z Jagiellonii Białystok. Czy były młodzieżowy reprezentant Polski pomoże tyszanom w walce o utrzymanie w Betclic I lidze?
W skrócie:
- GKS Tychy pozyskał już ośmiu zawodników, a na radarze jest Marcin Listkowski z Jagiellonii
- 27-letni pomocnik ma kontrakt tylko do czerwca i gra wyłącznie w rezerwach mistrza Polski
- Tyszanie walczą o utrzymanie, zajmując 16. miejsce w tabeli z czteropunktową stratą do bezpiecznej pozycji
Transferowe szaleństwo w wykonaniu GKS-u
Zimowe okno transferowe w wykonaniu GKS-u Tychy to prawdziwa ofensywa kadrowa. Klub z Górnego Śląska sprowadził już sześciu piłkarzy na zasadzie transferów definitywnych, w tym Jakuba Mędrzyka, Pawła Łysiaka, Luisa Silvę, Igora Łasickiego, Daniela Sandovala i Piotra Krawczyka. Do tego doszli jeszcze dwaj wypożyczeni zawodnicy, Jacek Wuwer i Bartłomiej Barański. Ósma twarz w szatni to dopiero początek planów klubu.
Kamil Bętkowski z portalu meczyki.pl donosi, że w orbicie zainteresowań GKS-u znalazł się Marcin Listkowski. 27-letni ofensywny pomocnik Jagiellonii Białystok może być kolejnym elementem układanki Łukasza Piszczka. Były reprezentant Polski do lat 21 podpisał kontrakt z mistrzem kraju dopiero w 2024 roku, ale jego przygoda w Białymstoku nie potoczyła się po myśli zawodnika.
Listkowski bez szans w Jagiellonii
Od momentu dołączenia do "Jagi" Listkowski wystąpił zaledwie w 18 meczach pierwszego zespołu na wszystkich frontach, spędzając na boisku nieco ponad 500 minut. To zdecydowanie za mało jak na piłkarza z jego doświadczeniem i potencjałem. W obecnym sezonie sytuacja pomocnika jeszcze się pogorszyła, bo gra wyłącznie w III-ligowych rezerwach mistrza Polski.
Kontrakt Listkowskiego obowiązuje tylko do czerwca, co stawia obie strony w niekomfortowej sytuacji. Jagiellonia może stracić zawodnika za darmo latem, więc zimowy transfer wydaje się logicznym rozwiązaniem. Wszystko wskazuje na to, że klub z Białegostoku rozstanie się z pomocnikiem bez żalu, a GKS może skorzystać na tej sytuacji.
Walka o utrzymanie wymaga wzmocnień
Sytuacja GKS-u Tychy w tabeli Betclic I ligi jest bardzo trudna. Zespół znajduje się w strefie spadkowej, zajmując 16. miejsce, a do bezpiecznej lokaty traci cztery punkty. W listopadzie ubiegłego roku trenerem klubu został Łukasz Piszczek, ale start legendarnego obrońcy w nowej roli nie był udany.
GKS za kadencji Piszczka rozegrał trzy ligowe spotkania, z których dwa przegrał, a jedno zremisował. To pokazuje skalę wyzwania, przed którym stoi były reprezentant Polski. Dlatego klub postawił na masowe wzmocnienia kadry, licząc, że nowi zawodnicy pomogą w walce o utrzymanie. Listkowski, jeśli faktycznie trafi do Tychów, będzie miał szansę udowodnić swoją wartość na drugim poziomie rozgrywkowym i odbudować formę po nieudanym epizodzie w Jagiellonii. Transfer ten może być korzystny dla obu stron, bo pomocnik zyska regularną grę, a GKS doświadczonego zawodnika w środku pola.
