Hansi Flick otwarcie przyznał, że rozmawiał z Lamine Yamalem po tym, jak młody piłkarz zdecydował się wywiesić flagę Palestyny podczas mistrzowskiej parady Barcelony. Trener Dumy Katalonii nie krył swojego niezadowolenia z faktu, że polityczne symbole przyćmiły sportowy sukces drużyny.
Szkoleniowiec Barcelony podkreślił, że zazwyczaj nie akceptuje takich zachowań w zespole. Flick zaznaczył w rozmowie z mediami, że choć 18-letni zawodnik jest już dorosły i sam podejmuje decyzje, to priorytetem powinna być gra w piłkę oraz radość kibiców. Niemiec zauważył, że fani zgromadzeni na ulicach byli niezwykle poruszeni drugim z rzędu tytułem mistrzowskim, a ich emocje i łzy w oczach są dla niego najważniejszym dowodem na to, po co wychodzi się na boisko.
Polityczne manifesty na dachu autobusu Barcelony
Świętowanie triumfu w LaLiga i Superpucharze Hiszpanii obfitowało w kontrowersyjne gesty. Oprócz flagi Palestyny trzymanej przez Yamala, Robert Lewandowski wymachiwał Esteladą, czyli symbolem poparcia dla niepodległości Katalonii. Dodatkowo Lamine Yamal wraz z Ferminem Lopezem zaprezentowali koszulki z napisem uderzającym w odwiecznego rywala z Madrytu. Flick mimo tych incydentów skupił się na chwaleniu postawy sportowej swoich graczy, którzy mimo licznych kontuzji kluczowych ogniw, zdołali wywalczyć trofeum i poprawić grę w defensywie.
Lamine Yamal nie jest jedynym zawodnikiem w lidze hiszpańskiej, który zdecydował się na taki gest w ostatnim czasie. Podobne sytuacje miały miejsce w Rayo Vallecano, gdzie kibice regularnie okazują wsparcie dla Palestyny, a wypożyczony z Villarrealu Ilias Akhomach również celebrował sukces z tą samą flagą. Hansi Flick uważa jednak, że po trudnym sezonie pełnym urazów Pedriego czy Frenkiego de Jonga, to właśnie wyniki sportowe i najlepszy bilans straconych bramek powinny być głównym tematem dyskusji.
