Hakan Calhanoglu i Inter Mediolan wkraczają w ostatni rok obowiązywania umowy bez porozumienia w sprawie jej przedłużenia. Obie strony zdecydowały się dograć ten sezon do końca bez podejmowania wiążących decyzji tego lata, co stanowi wyraźny kontrast względem poprzednich, burzliwych okienek transferowych.
Jak informuje La Gazzetta dello Sport, inicjatywa wstrzymania rozmów wyszła głównie ze strony klubu. Władze Interu nie podważają umiejętności piłkarskich 32-latka, ale mają poważne obawy dotyczące jego kondycji fizycznej. Poprzedni sezon pokazał, że Calhanoglu jest zawodnikiem kruchym – z powodu serii różnych urazów opuścił niemal połowę spotkań, co rzuca cień na jego przyszłość w Mediolanie.
Mimo problemów zdrowotnych, pomocnik pozostaje centralną postacią w taktyce Christiana Chivu. Choć Piotr Zieliński w zeszłym roku dobrze wywiązywał się z roli rezerwowego, a trener próbuje przekwalifikować Aleksandara Stankovicia na pozycję cofniętego rozgrywającego, to właśnie zdrowy Calhanoglu jest bezdyskusyjnym numerem jeden. Chivu ceni go nie tylko za sportową klasę, ale też za pomoc w uspokojeniu atmosfery w szatni po wcześniejszych konfliktach.
Transferowa saga i turecki kierunek
Sytuacja jest o tyle napięta, że weteran miał już jedną nogą opuścić klub po Klubowych Mistrzostwach Świata, kiedy to wdał się w kłótnie z kolegami z zespołu. Choć spory zażegnano, Calhanoglu wielokrotnie flirtował z Galatasaray. Jeśli obecna kampania nie przyniesie przełomu w negocjacjach, przeprowadzka do Turcji po wygaśnięciu kontraktu stanie się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dla doświadczonego zawodnika.
