Atletico Madryt, FC Barcelona i Real Madryt wchodzą w decydującą fazę Ligi Mistrzów z ogromnym obciążeniem. Jak donoszą media, aż osiemnastu zawodników z tych klubów ryzykuje absencję w ewentualnych półfinałach. Każdy brutalny faul lub niepotrzebna dyskusja z sędzią może wykluczyć kluczowe ogniwa z najważniejszych meczów sezonu.
Najtrudniejsza sytuacja panuje w zespole Diego Simeone, gdzie aż ośmiu graczy musi pilnować się przed żółtymi kartkami. Cała przewidywana linia obrony Atletico, czyli Matteo Ruggeri, Clement Lenglet, Robin Le Normand oraz Marcos Llorente, jest o jedno upomnienie od zawieszenia. Sytuację kadrową komplikuje fakt, że Marc Pubill już jest zawieszony na rewanż z Barceloną, a Pablo Barrios leczy kontuzję. Thiago Almada, Alex Baena i Giuliano Simeone również muszą zachować szczególną ostrożność na boisku.
Gwiazdy ataku Realu Madryt pod ogromną presją
W Realu Madryt sytuacja wygląda krytycznie w formacji ofensywnej przed starciem z Bayernem Monachium. Jude Bellingham, Kylian Mbappe oraz Vinicius Junior są zagrożeni pauzą w kolejnej rundzie. Czwarty z atakujących, Rodrygo Goes, zmaga się z urazem i nie zagra w najbliższym meczu. W defensywie uważać muszą Dean Huijsen i Alvaro Carreras, podczas gdy Aurelien Tchouameni już odbywa karę zawieszenia za nadmiar żółtych kartek. Królewscy muszą wygrać, by w półfinale zmierzyć się z PSG lub Liverpoolem.
Hansi Flick również ma powody do niepokoju, bo w Barcelonie zagrożonych jest pięciu zawodników. Lamine Yamal uniknął kartki w pierwszym meczu na Camp Nou, ale nadal znajduje się na liście obok Fermina Lopeza, Gerarda Martina i Marca Casado. Do tego grona dołączył Joao Cancelo po ostatnim upomnieniu. Największą stratą jest jednak brak Pau Cubarsiego, który po czerwonej kartce nie pomoże drużynie w rewanżu. Jeśli Barcelona awansuje, jej rywalem będzie Arsenal lub Sporting CP.
