Andrew Robertson wyrasta na jednego z głównych bohaterów letniego okna transferowego, ale jego przyszłość wciąż pozostaje zagadką. Jak donosi Football Insider, 32-letni obrońca Liverpoolu waha się w kwestii przenosin do Celticu Glasgow. Choć mistrzowie Szkocji marzą o sprowadzeniu swojego rodaka, zawodnik ma poważne wątpliwości dotyczące tego kierunku.
Sytuacja kontraktowa reprezentanta Szkocji staje się coraz bardziej napięta, ponieważ Robertson wszedł właśnie w ostatnie sześć miesięcy swojej umowy z klubem z Anfield. Przez osiem i pół roku spędzonych w Liverpoolu piłkarz stał się absolutnym filarem defensywy, notując ponad 350 występów, w których zdobył 13 bramek i zaliczył 69 asyst. Teraz jednak jego czas w ekipie The Reds dobiega końca, co wywołało natychmiastową reakcję rynkowych gigantów.
Walka o podpis obrońcy nabiera tempa
Wahania zawodnika w sprawie powrotu do ojczyzny to doskonała wiadomość dla Tottenhamu Hotspur oraz Atletico Madryt. Londyński klub próbował ściągnąć Szkota już zimą, jednak wtedy transakcja nie doszła do skutku. Teraz Spurs widzą w nim idealnego następcę Bena Daviesa, który prawdopodobnie opuści zespół. Celtic liczył, że Robertson stworzy duet z Kieranem Tierneyem, ale obecność ofert z Premier League i LaLiga znacząco komplikuje plany klubu z Glasgow.
Zainteresowanie Celticu jest o tyle zaskakujące, że klub posiada już trzech lewych obrońców w swojej kadrze. Mimo to determinacja, by sprowadzić ikonę reprezentacji Szkocji, była ogromna. Robertson, który trafił do Liverpoolu z Hull City w 2017 roku, musi teraz zdecydować, czy woli sentymentalny powrót do kraju, czy kontynuowanie kariery na najwyższym europejskim poziomie w barwach Tottenhamu lub pod wodzą Diego Simeone w Madrycie.
