SC Freiburg wyrasta na rewelację Ligi Europy po rozbiciu KRC Genk aż 5:1 w rewanżowym meczu 1/8 finału sezonu 2025/26. Wieczór na Europa Park Stadion przeszedł do historii dzięki wyczynowi Vincenzo Grifo, który strzelając gola na 3:1, został samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców wszech czasów niemieckiego klubu. Jak donoszą media, euforia w zespole miesza się jednak z rozczarowaniem jednego z liderów defensywy.
Osobisty dramat reprezentanta Niemiec mimo wielkiej formy
Matthias Ginter rozegrał kolejny mecz na poziomie zawodnika spotkania, notując ósmą i dziewiątą asystę w sezonie, ale w strefie mieszanej nie krył żalu do Juliana Nagelsmanna. Obrońca potwierdził, że selekcjoner dzwonił do niego osobiście we wtorek, aby poinformować o braku powołania do kadry narodowej. Doświadczony piłkarz, mający na koncie 52 występy w barwach Niemiec, otwarcie przyznał, że nie rozumie tej decyzji, choć stara się zachować profesjonalizm i skupić na grze.
Trener Julian Schuster po końcowym gwizdku nie potrafił opanować wzruszenia, dziękując przed kamerami RTL+ swojej rodzinie za wsparcie w trudnych chwilach drugiego roku pracy na stanowisku. Szkoleniowiec podkreślił, że takie momenty są sensem jego życia zawodowego. Z kolei rekordzista Vincenzo Grifo skierował podziękowania w stronę kibiców, którzy przygotowali specjalną oprawę. Włoch zaznaczył, że wiara zespołu w odrobienie strat pozwoliła zrealizować plan nakreślony w przerwie meczu.
Ginter zakończył swoją wypowiedź stwierdzeniem, że piłka nożna to codzienna harówka, a on sam może wpływać jedynie na to, co pokazuje na boisku. Mimo zapewnień Nagelsmanna, że sprawa powołań nie jest jeszcze ostatecznie zamknięta, obrońca Freiburga czuje sportową niesprawiedliwość. Klub z Breisgau po wyeliminowaniu Belgów z niecierpliwością czeka na kolejnego rywala w europejskich pucharach, niesiony niespotykaną dotąd falą entuzjazmu swoich fanów i historycznym sukcesem Grifo.
