Skandaliczne sceny na Orange Vélodrome po remisie Olympique de Marseille ze Strasbourgiem 2:2. Rozwścieczeni fani próbowali siłą przedostać się do lóż dyrektorskich, co zmusiło policję do interwencji.
Grupa około 20–30 sympatyków OM usiłowała sforsować wejścia do strefy hospitality przez plac Jean-Bouin tuż po końcowym gwizdku. W stronę budynku leciały niebezpieczne przedmioty, a ochrona w pośpiechu ryglowała drzwi, by zapobiec wdarciu się tłumu do środka. Na miejscu błyskawicznie pojawili się funkcjonariusze CRS, którzy uszczelnili wszystkie punkty dostępowe. Dziennikarze relacjonujący to spotkanie otrzymali polecenie opuszczenia stadionu innym wyjściem niż zazwyczaj, podczas gdy służby porządkowe starały się opanować chaos panujący wokół obiektu.
Napięcie w Marsylii narastało od pierwszej minuty sobotniego starcia. Ultrasi zorganizowali piętnastominutowy protest na początku meczu, a na trybunach zawisły transparenty uderzające bezpośrednio w Longorię oraz McCourta. Fani nie szczędzili gwizdów własnym piłkarzom, a w pewnym momencie na murawę rzucono nawet bombę dymną. Atmosfera gęstniała z każdą chwilą, zwłaszcza że gospodarze w fatalnym stylu wypuścili z rąk niemal pewne zwycięstwo. Choć Amine Gouiri podwyższył wynik na 2:0 efektownym uderzeniem, Strasbourg zdołał doprowadzić do wyrównania po rzucie karnym w końcówce.
