Carlos Alcaraz od kwietnia pozostaje poza grą po tym, jak doznał kontuzji nadgarstka podczas turnieju w Barcelonie w starciu z Otto Virtanenem. Uraz okazał się na tyle poważny, że wykluczył 23-latka z całej części sezonu na mączce oraz trawie, uniemożliwiając mu obronę tytułu na Wimbledonie. Choć fani liczyli na przełom podczas amerykańskiego tournee, Hiszpan wycofał się już z zawodów w Kanadzie oraz Cincinnati, stawiając swój występ w US Open pod wielkim znakiem zapytania.
Ryzykowny powrót na pięciosetowe maratony
Andy Roddick w swoim podcaście „Served” wyraził spore wątpliwości co do startu Alcaraza w Nowym Jorku. Amerykanin zauważa, że rzucenie się na głęboką wodę w formacie do trzech wygranych setów po pięciu miesiącach przerwy jest skrajnie niebezpieczne. Zdaniem byłego lidera rankingu, taki ruch byłby zaprzeczeniem dotychczasowej, bardzo ostrożnej strategii leczenia nadgarstka, jaką przyjął sztab Hiszpana, by nie pogłębić problemu medycznego przed najważniejszą imprezą sezonu.
„Nikt nie chce tego słuchać, ale uważam, że powrót po przerwie prosto na turniej z meczami do trzech wygranych setów jest niezwykle trudny. Myślę, że występ w US Open stoi pod znakiem zapytania” – ocenił Roddick. Ekspert podkreślił, że nawet jeśli nadgarstek wydaje się zdrowy, cztery godziny walki na korcie to zupełnie inne obciążenie niż trening. „Byłbym zaskoczony, gdyby tak po prostu się pojawił i zagrał” – dodał Amerykanin, licząc jednocześnie, że jego prognozy się nie sprawdzą.
Sytuacja w czołówce przed US Open jest wyjątkowo napięta, ponieważ nie tylko Alcaraz ma problemy zdrowotne. Jannik Sinner również może przystąpić do turnieju bez żadnego meczu rozegranego na twardych kortach w Ameryce Północnej. Włoch przebywa obecnie w ojczyźnie, gdzie próbuje wyleczyć uraz kolana. Obaj zawodnicy są zapisani na listę startową w Nowym Jorku, jednak brak rytmu meczowego i niedawne kontuzje stawiają ich formę w Flushing Meadows pod ogromną presją czasu.
