Szkoleniowiec Lecha Poznań, Niels Frederiksen, zdecydował się na przeprosiny skierowane do swoich zawodników po wyjazdowym starciu z Pogonią Szczecin. Kulisy szatni ujawniły emocjonalną reakcję trenera.
Klub opublikował materiał zza kulis sobotniego spotkania na Stadionie im. Floriana Krygiera, w którym znalazły się fragmenty przemowy Frederiksena do drużyny tuż po ostatnim gwizdku. Duński szkoleniowiec rozpoczął dość niespodziewanie:
„Przede wszystkim muszę Was trochę przeprosić. Moje zachowanie na ławce w ostatnich 10 minutach nie było zbyt dobre. Byłem ekstremalnie sfrustrowany. Dużo krzyczałem, być może nawet za dużo" — przyznał trener, po czym natychmiast wyjaśnił, skąd wzięły się emocje.
Frederiksen wskazał, że frustracja była wprost proporcjonalna do jakości gry jego zespołu.
„Wiecie, kiedy gramy cholernie dobry mecz i stwarzamy sobie tyle szans, ile stworzyliśmy dzisiaj, wtedy wpadam w ogromną frustrację, gdy jesteśmy blisko tego, by znowu to wypuścić. A było blisko, żebyśmy właściwie stracili wszystko" — mówił szkoleniowiec.
Bramkę kontaktową dla Pogoni zdobył Paul Mukairu w 80. minucie, co faktycznie przez chwilę zakwestionowało wynik ustalony przez Kozubala (35') i Palmę (61').
Mimo że Lech wywiózł ze Szczecina trzy punkty, Frederiksen wyraźnie dał do zrozumienia, że wynik końcowy nie odzwierciedlał przebiegu gry.
„Mimo że wszyscy mieliśmy to czucie, że mogliśmy strzelić pięć, sześć goli... Mogliśmy ich zmiażdżyć!" — powiedział, nawiązując do statystyki oczekiwanych goli, którą sam przywołał.
Według słów trenera Lech wypracował w tym meczu prawie cztery oczekiwane gole (xG), podczas gdy Pogoń poniżej połowy tej wartości — co oznacza miażdżącą dominację Kolejorza w kreowaniu sytuacji strzeleckich.
Frederiksen zakończył jednak przemowę akcentem pozytywnym, wyraźnie dbając o to, by drużyna nie skupiała się na nerwowej końcówce, lecz na jakości całego występu.
„Zagraliśmy zajebiście dobry mecz. I myślę, że to jest to, co powinno zostać w naszych głowach. Zagraliśmy dzisiaj cholernie dobry mecz" — podsumował, nie pozostawiając wątpliwości co do swojej ogólnej oceny sobotniego spotkania.
