Florentino Perez wywołał prawdziwe trzęsienie ziemi podczas rozmowy z La Sexta. Prezydent Realu Madryt otwarcie przyznał, że klub zidentyfikował osobę odpowiedzialną za wynoszenie poufnych informacji z szatni. Po ostatnich wydarzeniach w zespole zapanował chaos.
Sytuacja dotyczy wycieku informacji o niedawnym starciu między Aurelienem Tchouamenim a Fede Valverde. Perez potwierdził, że władze klubu mają już konkretne podejrzenia co do tożsamości informatora. Sternik Królewskich nie gryzł się w język i określił obecny stan rzeczy jako ruinę. Według niego publiczne wyciąganie konfliktów między zawodnikami jest celowym działaniem kogoś, kto chce zaszkodzić stabilności drużyny. Prezydent zaznaczył, że bójki piłkarzy zdarzają się co roku, ale stają się problemem dopiero wtedy, gdy ktoś celowo je nagłaśnia.
Ostra reakcja na gwizdy i zapowiedź wyborów
Prezydent Realu Madryt odniósł się również do zachowania kibiców na Santiago Bernabeu. Perez uważa, że fani są rozpieszczeni sukcesami i niesprawiedliwie oceniają obecną formę zespołu. Przypomniał, że w trakcie swojej kadencji zdobył więcej Pucharów Europy niż Barcelona w całej swojej historii. Jego zdaniem krytyka płynąca z mediów nie odpowiada rzeczywistości, a on sam otrzymuje głównie gratulacje. Perez widzi w obecnej sytuacji zorganizowaną kampanię mającą na celu dewaluację osiągnięć klubu, takich jak ubiegłoroczny Superpuchar Europy czy Klubowe Mistrzostwo Świata.
W obliczu narastającego konfliktu i permanentnej niestabilności Florentino Perez podjął radykalną decyzję o rozpisaniu wyborów. Podkreślił, że to członkowie klubu są jego prawdziwymi właścicielami i to do nich należy ostateczny głos. Prezydent skrytykował gwizdy wymierzone w piłkarzy i wezwał do jedności w tym trudnym momencie. Jednocześnie zaznaczył, że nie pozwoli na dalsze niszczenie wizerunku Realu Madryt przez wewnętrzne przecieki i medialne ataki, które jego zdaniem są absurdalne i nieuzasadnione wynikami sportowymi.
