Barcelona znów triumfuje nad Realem Madryt, a gwiazdą finału Superpucharu Hiszpanii został Raphinha. Brazylijczyk swoimi golami, w tym szczęśliwym trafienie, poprowadził Dumę Katalonii do zwycięstwa 3:2 w emocjonującym starciu w Arabii Saudyjskiej. Real Madryt, mimo walecznej postawy i świetnego występu Viniciusa Juniora, przez cały mecz gonił wynik.

W skrócie:
- Raphinha został bohaterem finału, strzelając dwa gole, w tym szczęśliwe trafienie, które dało Barcelonie Superpuchar Hiszpanii
- Barcelona pokonała Real Madryt 3:2 w emocjonującym meczu, gdzie Królewscy przez większość spotkania musieli odrabiać straty
- Vinicius Junior był najlepszym zawodnikiem Realu, ale jego wysiłki nie wystarczyły do odwrócenia losów spotkania
FC Barcelona – Real Madryt: Skrót meczu
Ranking najlepszych bukmacherów
Brazylijskie starcie na szczycie
To miał być wieczór wielkich gwiazd i rzeczywiście nim był, choć w nieco innym układzie niż zakładano. Raphinha i Vinicius Junior urządzili sobie prawdziwy pojedynek brazylijskich talentów, w którym zawodnik Barcelony okazał się skuteczniejszy. Flick zdecydował się na zmiany w ataku po pewnym zwycięstwie nad Athletikiem, wprowadzając wyczekiwanego po kontuzji Lamine Yamala i bardziej dyskusyjnie, Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik, mimo upływających lat, wciąż potrafi udowodnić swoją wartość golami, co zresztą pokazał w tym meczu.
Real Madryt podszedł do finału z mniejszymi zmianami w składzie. Ancelotti zastąpił jedynie Huijsena, który wracał po kontuzji i nie prezentował najlepszej formy, przez Rudigera, choć Niemiec sam miał problemy zdrowotne. Decyzja ta miała poprawić wyprowadzanie piłki, choć kosztem nieco mniejszej twardości w defensywie. Gonzalo Garcia ponownie dostał szansę jako klasyczny dziewiątka, co miało generować drugie piłki, ale jednocześnie osłabiało środek pola, tradycyjnie najmocniejszy punkt Barcelony.
Początek spotkania w Yedzie był zaskakująco spokojny. Przy prawie trzydziestu stopniach Celsjusza obie drużyny grały z dużą dozą ostrożności, jakby oszczędzając siły na późniejsze fragmenty. Dopiero po kwadransie gry mecz zaczął nabierać tempa i intensywności. Barcelona stopniowo przejmowała kontrolę, a Raphinha zaczął pokazywać, dlaczego jest obecnie w tak wyśmienitej formie. Każde jego zagranie generowało zagrożenie, każdy ruch wywoływał nerwowość w szeregach Realu.
Szczęście sprzyja odważnym
Pierwszy gol Raphinhi w 35. minucie był efektem szczęścia, ale jak mówi piłkarskie przysłowie, szczęście sprzyja lepszym. Brazylijczyk oddał strzał, który po drodze zmienił kierunek i kompletnie zaskoczył bramkarza Realu. To trafienie dało Barcelonie prowadzenie i psychologiczną przewagę przed przerwą. Real Madryt musiał gonić wynik, co nigdy nie jest komfortową sytuacją w tak ważnym meczu.
Vinicius Junior, który przez cały mecz był motorem napędowym Królewskich, zdołał wyrównać 10 minut później w 46. minucie i ten gol dał nadzieję kibicom Realu, że ich drużyna jest w stanie odwrócić losy spotkania. Jednak zaledwie dwie minuty później Lewandowski przywrócił prowadzenie Barcelonie, wykorzystując jedną z wielu sytuacji stworzonych przez katalońską ofensywę.
Real nie poddawał się i w 50. minucie Gonzalo Garcia ponownie wyrównał stan meczu. Wydawało się, że spotkanie zmierza w kierunku dogrywki lub przynajmniej nerwowego finiszu. Jednak Raphinha miał inne plany. W 72. minucie Brazylijczyk po raz drugi wpisał się na listę strzelców, zdobywając bramkę, która ostatecznie okazała się zwycięską. To trafienie potwierdziło jego dominację w tym spotkaniu i udowodniło, że jest obecnie w życiowej formie.
Walka do końca
Real Madryt nie złożył broni i walczył do ostatniego gwizdka. Vinicius Junior dawał z siebie wszystko, próbując stworzyć kolejną okazję do wyrównania. Jego występ był godny pochwały, pokazał charakter i determinację, nie uciekając od odpowiedzialności w trudnym momencie. Ancelotti próbował różnych rozwiązań taktycznych, w tym forsownego powrotu Mbappe do gry, ale Barcelona kontrolowała przebieg spotkania z coraz większą pewnością siebie.
Frenkie de Jong przypieczętował zwycięstwo Barcelony w doliczonym czasie gry, strzelając czwartego gola dla Dumy Katalonii. Choć w protokole meczowym widnieje wynik 3:2, to właśnie ten gol Holendra w 90. minucie ostatecznie zakończył wszelkie nadzieje Realu na odwrócenie losów spotkania. Barcelona mogła świętować kolejny triumf nad odwiecznym rywalem, a Raphinha zasłużenie odbierał gratulacje jako najlepszy zawodnik finału.
Dla Realu Madryt to kolejna porażka w El Clasico, ale przynajmniej tym razem drużyna pokazała charakter i wolę walki. Vinicius Junior udowodnił, że potrafi wziąć odpowiedzialność na swoje barki w najważniejszych momentach. Ancelotti może wyciągnąć wnioski z tego spotkania i wykorzystać je do odbudowy formy zespołu w dalszej części sezonu. Barcelona natomiast kontynuuje swoją dominację pod wodzą Flicka, zdobywając kolejne trofeum i potwierdzając status faworyta w rozgrywkach krajowych.
