Emma Raducanu wraca do rywalizacji w turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Brytyjka, zajmująca obecnie 24. miejsce w rankingu, liczy na szybkie przełamanie czarnej serii trzech porażek z rzędu. W jej boksie ponownie zasiądzie Mark Petchey, co ma pomóc w odzyskaniu formy na kortach, które zawodniczka darzy wyjątkową sympatią.
Przeciwniczką Raducanu w drugiej rundzie będzie Anastasia Zakharova. Rosjanka, sklasyfikowana na 86. pozycji w rankingu WTA, ma już za sobą trzy zwycięskie mecze w tegorocznym Indian Wells. W kwalifikacjach pokonała Caroline Dolehide oraz Lindę Fruhvirtovą, a w pierwszej rundzie turnieju głównego pewnie wygrała z Ellą Seidel 6:2, 6:2. 24-letnia tenisistka z Wołgogradu debiutuje w tej imprezie, ale prezentuje się niezwykle solidnie, nie tracąc w drodze do starcia z Brytyjką ani jednego seta.
Rewanż po siedmiu latach oczekiwania
Historia spotkań obu zawodniczek dodaje temu starciu pikanterii. Zakharova i Raducanu zmierzyły się dotychczas tylko raz, w 2019 roku podczas turnieju ITF w Mińsku. Wtedy, jako nastolatki, górą była Rosjanka. Od tamtego czasu ich drogi się nie przecięły, a Zakharova budowała swoją pozycję głównie w cyklu ITF, gdzie zdobyła 16 tytułów singlowych. Choć nigdy nie wygrała turnieju rangi WTA, jej wyniki w Wielkim Szlemie, jak trzecia runda Australian Open 2024, budzą respekt u rywalek.
Mecz odbędzie się w piątek, a zwyciężczyni tego pojedynku zmierzy się w kolejnej fazie z Anną Blinkovą lub rozstawioną z numerem szóstym Amandą Anisimovą. Dla Raducanu, która w pierwszej rundzie miała wolny los, będzie to kluczowy test po ostatnich słowach o tym, że jej naturalny styl gry został stłamszony przez trenerów. Zakharova, prowadzona przez swojego ojca Władimira, spróbuje wykorzystać rytm meczowy zdobyty w poprzednich dniach, by sprawić kolejną niespodziankę w Kalifornii.
