Arthur Fils został mistrzem turnieju Barcelona Open. Francuz w wielkim finale pokonał rozstawionego z numerem piątym Andreya Rubleva 6:2, 7:6 (7:2), podnosząc swoje czwarte trofeum w cyklu ATP Tour. To niezwykły sukces zawodnika, który jeszcze niedawno zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi.
Droga Filsa do triumfu była pełna zwrotów akcji. Już w pierwszej rundzie był bliski pożegnania się z turniejem, ale obronił dwie piłki meczowe w starciu z Terence’em Atmane’em. Później wyeliminował Lorenzo Musettiego oraz Rafaela Jodara. W samym finale z Rublevem emocje sięgnęły zenitu w końcówce drugiego seta. Fils prowadził 5:3 i serwował na mecz, jednak pozwolił rywalowi wrócić do gry. Zmarnował także trzy kolejne szanse przy podaniu Rosjanina, zanim ostatecznie rozstrzygnął losy tytułu w tie-breaku.
Wielki awans w rankingu i ogromna premia finansowa
Zwycięstwo w Barcelonie ma dla Filsa ogromne znaczenie rankingowe i finansowe. Francuz, który przez osiem miesięcy pauzował z powodu urazu pleców, wrócił do pierwszej trzydziestki zestawienia ATP. Dzięki zdobytym 300 punktom zanotował awans o pięć pozycji. Za wygraną w finale otrzymał czek na kwotę 637 990 dolarów, co pozwoliło mu przekroczyć barierę 7,5 miliona dolarów zarobionych na korcie w całej karierze. Andrey Rublev za występ w finale wzbogacił się o ponad 340 tysięcy dolarów i awansował o trzy miejsca w rankingu.
Dla Filsa to drugi w karierze tytuł rangi ATP 500 wywalczony na mączce, po sukcesie w Hamburgu w 2024 roku. Tenisista przyznał po meczu, że końcówka spotkania była dla niego niezwykle trudna pod względem mentalnym. Presja sprawiła, że zaczął zbyt dużo myśleć przy zamykaniu meczu, ale ostatecznie zdołał opanować nerwy. Wygrana w Barcelonie potwierdza jego powrót do wysokiej formy po długiej nieobecności, która trwała od maja 2025 do lutego 2026 roku.
