Carlos Alcaraz walczy z czasem i własnym organizmem. Hiszpański tenisista wycofał się już z turniejów w Barcelonie oraz Madrycie, a teraz nad jego startem w Rzymie i Paryżu zawisły czarne chmury. Feliciano Lopez twierdzi, że sytuacja jest poważna.
Dyrektor turnieju w Madrycie i były zawodnik, Feliciano Lopez, ocenia szanse na występ Alcaraza w Rzymie jako bliskie zeru. Lopez sam zmagał się w przeszłości z podobnym urazem ścięgna w nadgarstku, co wykluczyło go z gry na osiem tygodni. Choć nie rozmawiał bezpośrednio z młodszym kolegą, jego diagnoza oparta na doświadczeniu brzmi niepokojąco. Stan zapalny w tak newralgicznym miejscu sprawia, że trzymanie rakiety staje się niemożliwe, a powrót do pełnej sprawności wymaga długiej regeneracji.
Walka o punkty i prestiż na mączce
Stawka jest ogromna, ponieważ Alcaraz ma do obrony aż 4000 punktów rankingowych. Hiszpan stracił już status lidera rankingu po porażce z Jannikiem Sinnerem w Monte Carlo, a teraz zagrożony jest jego występ w Roland Garros, gdzie rok temu triumfował. Sześciokrotny mistrz wielkoszlemowy unika konkretów w komunikatach medycznych, wspominając jedynie o nawracającym dyskomforcie przy nietypowych ruchach. Brak jasnej osi czasu powrotu tylko potęguje obawy o jego formę w najważniejszej części sezonu.
Obecna sytuacja przypomina problemy zdrowotne Alcaraza sprzed roku, kiedy uraz przywodziciela wyeliminował go z Madrytu. Wtedy zdołał wrócić na turnieje w Rzymie i Paryżu, wygrywając oba z nich. Tym razem jednak kontuzja nadgarstka wydaje się bardziej skomplikowana. Jeśli prognozy Lopeza się sprawdzą, wicelider rankingu ATP może stracić szansę na walkę o prestiżowe trofea i powrót na szczyt światowego tenisa przed końcem wiosennych zmagań na kortach ziemnych.
