Francuska prokuratura domaga się bezwzględnych kar więzienia dla dwóch liderów grup ultras OGC Nice. Mężczyźni odpowiedzą za udział w brutalnych incydentach, których ofiarami padli Terem Moffi oraz były skrzydłowy Chelsea, Jérémie Boga.
Do dantejskich scen doszło w listopadzie 2025 roku pod ośrodkiem treningowym klubu, gdzie po porażce 1:3 z Lorient zgromadziło się ponad 200 wściekłych fanów. Kibice zablokowali autokar drużyny, a oskarżeni, pełniący wcześniej funkcje w grupie Populaire Sud, weszli do pojazdu. Zapewnili piłkarzy, że mogą bezpiecznie wyjść do tłumu, by porozmawiać. Większość zawodników przeszła bez przeszkód, jednak Moffi i Boga wpadli w pułapkę. Zostali opluci, znieważeni i brutalnie poturbowani przez agresywną grupę.
Zasadzka pod ośrodkiem treningowym
Prokurator Damien Martinelli nie gryzł się w język podczas rozprawy, nazywając całe zajście zaplanowaną zasadzką. Choć dwaj oskarżeni nie bili zawodników osobiście, to ich interwencja umożliwiła atak. Śledczy argumentują, że bez ich działań piłkarze nigdy nie znaleźliby się w tak niebezpiecznym położeniu. Zarówno poszkodowani gracze, jak i sam klub OGC Nice, zdecydowali się na złożenie oficjalnych skarg, co doprowadziło do surowych żądań ze strony oskarżyciela publicznego w Nicei.
Wobec jednego z oskarżonych prokuratura wnioskuje o dwa lata pozbawienia wolności, w tym rok bezwzględnego więzienia. Sytuacja drugiego mężczyzny jest znacznie gorsza. Śledczy domagają się dla niego dwóch lat za kratkami oraz natychmiastowego osadzenia, co wiąże się z odwieszeniem jego poprzednich wyroków.
