Alex Eala wyrasta na jedną z największych bohaterek turnieju Canadian Open w Toronto. Po wyczerpującym, trzysetowym boju z Caty McNally, zakończonym wynikiem 6:3, 5:7, 6:4, zawodniczka przedłużyła swoją serię zwycięstw do siedmiu meczów. Jednak to nie tylko wynik sportowy zelektryzował trybuny, ale niepokojący incydent medyczny.
W trakcie drugiego seta kibice wstrzymali oddech, gdy Eala niefortunnie wylądowała po zagraniu z forhendu. Na korcie musiała pojawić się pomoc medyczna, co wywołało falę spekulacji o stanie zdrowia tenisistki, która tydzień wcześniej triumfowała w Washington DC Open. Po meczu zawodniczka przyznała, że poczuła nagły strach, nie wiedząc dokładnie, co stało się z jej kostką w tak dynamicznej sytuacji.
Podczas konferencji prasowej Eala uspokoiła fanów, wyjaśniając kulisy interwencji fizjoterapeuty. „Podkręciłam kostkę w drugim secie. Uderzyłam forhend i jakoś źle wylądowałam. Wezwałam fizjoterapeutę, bo wszystko działo się tak szybko, że nie wiedziałam, co się stało. Na szczęście nic złego się nie dzieje i nie ma poważnych problemów” — wyjaśniła tenisistka, która mimo bólu zdołała dokończyć spotkanie i wygrać decydującą partię.
Wyczerpanie i wielkie wyzwanie w Round of 16
Mimo optymistycznych wieści o zdrowiu, 20. rakieta świata nie ukrywa, że intensywność ostatnich tygodni odciska na niej piętno. Po meczu z McNally zawodniczka przez dłuższą chwilę siedziała bez ruchu, próbując dojść do siebie. Przyznała, że czuje skutki każdego rozegranego punktu, a jej organizm domaga się regeneracji przed kolejnym etapem rywalizacji w turnieju rangi WTA 1000.
„Musiałam mocno naciskać. Jestem tak zmęczona, jak tylko można być na tym etapie. Możecie sobie wyobrazić, mam za sobą mnóstwo meczów. Ale taka jest praca. Jestem gotowa i podekscytowana kolejnym spotkaniem” — zadeklarowała Eala. W walce o ćwierćfinał zmierzy się z rozstawioną z numerem 12. Belindą Bencic, którą do tej pory miała okazję jedynie podziwiać przed telewizorem.
