Carlos Alcaraz nie zagra w tegorocznym French Open. Hiszpański wicelider rankingu ATP ogłosił, że uraz prawego nadgarstka wyklucza go z rywalizacji w Rzymie oraz w Paryżu. To potężny cios dla turnieju, w którym 22-latek miał bronić wywalczonego przed rokiem trofeum.
Siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy nabawił się kontuzji 14 kwietnia podczas meczu z Otto Virtanenem w Barcelonie. Od tego czasu Hiszpan wycofał się z turnieju w Madrycie, a teraz potwierdził najgorszy scenariusz dotyczący najważniejszych startów na mączce. Alcaraz przyznał, że to dla niego skomplikowany moment, ale zamierza wrócić silniejszy po zakończeniu rehabilitacji, która ma potrwać co najmniej do zawodów w Queen’s Club.
Legendarny mistrz apeluje do władz tenisa
Wycofanie się Alcaraza wywołało lawinę komentarzy, a najgłośniej wybrzmiał głos Adriano Panatty. Triumfator French Open z 1976 roku na antenie Rai 2 wystosował dramatyczny apel do organizacji regulujących światowy tenis. Jego zdaniem liczba kontuzji rośnie w niepokojącym tempie, co stanowi fatalną wiadomość dla całej dyscypliny. Panatta uważa, że obecny styl gry jest brutalny i poddaje zawodników nieludzkiemu wysiłkowi fizycznemu, którego nie da się wytrzymać.
Włoch podkreślił, że bez Alcaraza turnieje w Rzymie i Paryżu tracą ogromną część widowiska. Według legendy, jeśli kalendarz nie zostanie zmieniony, wszyscy czołowi gracze prędzej czy później odniosą poważne urazy. Panatta nazywa obecne tempo rywalizacji histerycznym i ostrzega, że bez interwencji instytucji tenisowych, sport ten czeka fala kolejnych rezygnacji największych gwiazd. Alcaraz opuści Wielki Szlem po raz pierwszy od Australian Open 2023.
