Czy to koniec sezonu dla Isaka? Napastnik Liverpoolu poważnie kontuzjowany

Jarosław ZającJarosław Zając
20 grudnia 2025 20:20
Czy to koniec sezonu dla Isaka? Napastnik Liverpoolu poważnie kontuzjowany

Radość z gola Alexandra Isaka została przyćmiona poważną kontuzją szwedzkiego napastnika. Piłkarz zdobył bramkę w 57. minucie meczu, ale zaraz po strzale doznał urazu, który może wykluczyć go z gry na resztę sezonu 2025. Sytuacja wygląda bardzo poważnie, a szczegóły kontuzji mają zostać ujawnione w najbliższym czasie.

W skrócie:

  • Alexander Isak zdobył bramkę dla Liverpoolu w 57. minucie meczu przeciwko Tottenhamowi, ale zaraz po strzale doznał poważnej kontuzji
  • Uraz powstał w wyniku interwencji Van de Vena, który próbując zablokować strzał, trafił w nogę szwedzkiego napastnika
  • Isak opuścił boisko z pomocą sztabu medycznego i może pauzować do końca kampanii 2025

Gol, który może kosztować Liverpool bardzo dużo

Mecz z Tottenhamem miał być potwierdzeniem dobrej formy Liverpoolu, zwłaszcza po tym, jak Xavi Simons otrzymał czerwoną kartkę i The Reds grali w przewadze liczebnej. Alexander Isak, który pojawił się na boisku zaraz po przerwie, potrzebował zaledwie kilkunastu minut, by wpakować piłkę do siatki Vicario. Był to jego trzeci gol w barwach Liverpoolu, moment, który powinien być celebrowany przez kibiców i kolegów z drużyny.

Niestety, radość trwała bardzo krótko. Szwed otrzymał podanie od Wirtza i oddał precyzyjny strzał na bramkę, ale Van de Ven, próbując desperacko zablokować uderzenie, wślizgnął się i zamiast piłki trafił w nogę Isaka. Reakcja zawodnika była natychmiastowa, a jego mina nie pozostawiała złudzeń, że coś jest nie tak. Sztab medyczny Liverpoolu szybko pojawił się na murawie, a napastnik musiał opuścić boisko z pomocą fizjoterapeutów.

Pierwsze doniesienia sugerują, że kontuzja może być na tyle poważna, że Isak ryzykuje wykluczenie z gry do końca kampanii 2025. To ogromny cios dla Liverpoolu, który liczył na szwedzkiego snajpera w kluczowych meczach sezonu. Szczegóły urazu nie zostały jeszcze oficjalnie potwierdzone, ale już na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda bardzo źle.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!